niedziela, 20 października 2013

Czekanie na upadek

Zacząłem pustą (w teorii) a zapisaną (w praktyce) pocztówką, więc dziś przejdę do bardziej dramatycznego przykładu - czekanie na upadek. I znów to przykład po części nieadekwatny, tak jak wczorajsze pocztówki. Bo prezentowane dziś liście mogę opaść, ale jeszcze daleko im do tego, trzymają się mocno jak przysłowiowe "Chińczyki". Ale opaść - kiedyś - mogą. I znów symbolika interpretacji rozmija się z praktyką ukazaną na zdjęciu ;-)

Nikon D700
Jeden z zimowych detali sfotografowanych w Parku Leśnym Bemowo podczas jednego ze spacerów w czasie ostatniej zimy. Szkoda tylko, że w czasie najbliższej zimy nie be∂ę już zapewne dysponował żadną lustrzanką - zatem będę miał o wiele gorsze warunki do wykonywania jakichkolwiek zdjęć. 

sobota, 19 października 2013

Czekanie na wpis

Tak się składa, że czekam na załatwienie pewnej sprawy - dlatego postanowiłem zrobić mini cykl o czekaniu. Na początek - czekanie na wpis. Ilustracja jest odwrotna do opisywanego konceptu - kartki pocztowe na zdjęciu są oczywiście zapisane, nie czekają na żaden wpis. Gdyby czekały, byłyby zapewne ułożone na płasko, a nie rozłożone w formie "wystawy". Ale tu chodzi nie o dosłowny przekaz, lecz o symbolikę :-)

Nokia N900
Jedno z ostatnich zdjęć zrobionych Nokią N900 na początku stycznia. Potem, w czasie jednego z dłuższych spacerów, aparat zaparował pod ciepłą kurtką i nie dało się robić zdjęć. Po pól roku wymieniłem aparaty w telefonie (wkładało się go do płyty głównej telefonu dosłownie jak klocek, sam to widziałem) ale jakość zdjęć z tego telefonu była już gorsza od Samsunga GT-S7562 jakiego równolegle używam. 

piątek, 18 października 2013

Powoli jak topniejący śnieg

I na koniec nawiązanie do zimowej scenerii przejeżdżającego wczoraj powoli pociągu. Więc dziś mamy powoli jak topniejący śnieg. A ten śnieg faktycznie zaczyna topnieć 7 kwietnia tego roku na warszawskim Forcie Bema. To już ostatnie podrygi śniegu w tym sezonie. Niedługo potem już prawie go nie było. I nadeszła długo oczekiwana wiosna. To zarazem jest optymistyczne, ciepłe podsumowanie mojego mini cyklu o różnego rodzaju powolności.

Nikon D700
Faktycznie ostatnie śniegu stopiły się w mojej okolicy dopiero pod koniec kwietnia - były to resztki wielkich kilkumetrowych hałd śniegu na parkingu przy Tesco na Górczewskiej. Zwożono ta śnieg ściągany z dachu supermarketu i hałdy topiły się powoli. Na dworze od dwóch tygodni już nie było śniegu, ale bezwładność termiczna tych mas sprawiała że topniały powoli. Ostatnie resztki zimy znikły dopiero na kilka dni przed majowym długim weekendem. 

czwartek, 17 października 2013

Powoli jak pociąg

Tym razem zmieniamy środek transportu i nasza powolność porusza się po lądzie - powoli jak pociąg. Faktycznie, to nie jest TGV ale PKP Cargo wiozący puste lub pełne wagony z Huty Warszawa. tak czy owak jedzie zawsze powoli, jakie 30 kilometrów na godzinę. Takiemu to się nie spieszy, ale faktycznie czasem lokomotywa ciągnie długi skład wagonów. 

Nikon D700
W czasie spacerów po Parku Leśnym Bemowo fotografowałem nie tylko pociągi, ale także detale na torach. Po prostu wszystko co przyciągało moją uwagę. Ale teraz gdy parzę na te zdjęcia, przypominają mi się używane wtedy lustrzanki, które potem niestety musiałem jedna po drugiej sprzedać. I zostałem obecnie jedynie ze starym aparatem kompaktowym. Ale dobre i to. Wykonane przez niego zdjęcie (promu) zmieściłem chociażby wczoraj na blogu. 

środa, 16 października 2013

Powoli jak prom

Skoro powoli jak rzeka - to tym bardziej powoli jak prom na rzece. Ale tym razem rzeka jest o wiele szersza, bo to Wisła na warszawskim odcinku, na Młocinach. Kursuje tam w sezonie letnim prom przewożący rowery na Żerań. Akurat nie płynąłem tym promem, ale zrobiłem mu zdjęcie. Faktycznie wydawało się, ze płynie powoli, choć dość szeroką w tym miejscu rzekę przepłynął może w minutę. Czyli aż tak bardzo powolny nie był - może dlatego, że powoli manewrował podczas wypływania i te wrażenie przeniosłem na całą jego przejażdżkę...

Nikon Coolpix 8400
Potem pojechałem na najdłuższą sierpniową wyprawę rowerową - 45 kilometrów. Przejechałem się koroną wałów przeciwpowodziowych nad Wisłą na wysokości Łomianek. Nie była to łatwa droga - na szczycie wałów nie ma wygodnych ścieżek, jechałem po trawiastych wybojach. Do tego straszny skwar. Ale dojechałem w końcu do Jeziora Dziekanowskiego i samego Dziekanowa, a potem wróciłem już wygodnie po płaskim asfalcie do domu - przynajmniej już bez podskakiwania :-).

wtorek, 15 października 2013

Powoli jak rzeka

Dziś zaczynam mini cykl o powolności. Tak się bowiem złożyło, że maiłem problem zdrowotny, który bardzo powoli, ale samoistnie, się rozwiązuje. Nie da się tego przyspieszyć i trzeba cierpliwie czekać. Dlatego postanowiłem dobrać kilka zdjęć pokazujących jak coś może powoli płynąć czy przebiegać. Na początek powolne płynięcie - czyli powoli jak rzeka. Rzeka w zimie zdaje się płynąć jeszcze bardziej powoli, bo choć nie jest skuta lodem, to jednak obecność lodu na brzegach jakby ją spowalnia. 

Nikon D90
Te zdjęcie przedstawia rzekę Bzurę na drodze z Warszawy do Łowicza. A przy okazji to jedna z ostatnich sesji zdjęciowych robionych moją podręczną lustrzanką, Nikonem D90. Potem musiałem ten aparat sprzedać jako pierwszy - i niestety nie ostatni. A zdjęcia zostały jako pamiątki po nim. Jeśli kiedyś odbuduję mój park aparatów, to nie będzie maiło znaczenia. Ale jeśli nie - pozostanie wielki smutek po utraconym sprzęcie...

poniedziałek, 14 października 2013

Dar drogi

A na koniec naszej serii darów - dar drogi. Albo dar perspektywy, planu, celu. Słowem dar przeświadczenia, że mamy sens w tym co robimy i ku czemu zmierzamy. A ma to dodatkowe znaczenie w Dniu Edukacji Narodowej - bo szkoła powinna wskazywać taką drogę uczniom. Może nie tę konkretnie przedstawioną na zdjęciu, ale taką ogólniejszą drogę ;-)

Nikon Coolpix 8400
A droga biegnie od wysypiska śmieci na bemowskim Radiowie, koło zakładu utylizacji odpadków. To element o który zaczepiam w czasie jazdy rowerem naokoło lotniska Bemowo. Tym razem bylem tam na przejażdżce z synkiem. Mój dziewięcioletni lewek dzielnie zrobił ze mną 12 kilometrów naokoło lotniska. Też kawał drogi, jak dla niego ;-)

niedziela, 13 października 2013

Dar optymizmu

Na trzynastego przydałoby się coś optymistycznego - zatem dziś dar optymizmu właśnie. Ot taka optymistyczna zielona plama, a nawet resztki plamy. Ale optymistyczne jest to, że przynajmniej te resztki są. Bo optymizm polega na tym, że jest nawet wtedy gdy nie ma ku niemu zbyt wiele racjonalnych powodów :-)

Nikon D700
Dla mnie data 13 października ma znaczenie szczególne - bardzo dawno temu wydarzyło się wtedy w moim życiu bardzo tragiczne wydarzenie, które jednak zahartowało mnie i w perspektywie zrobiło więcej dobrego niż złego. Dlatego optymistyczne przesłanie w tym nieco smutnym dla mnie dniu jest jak najbardziej wskazane ;-)

sobota, 12 października 2013

Dar bliskości

Kolejny dar - tym razem dar bliskości. Jak dwie szyny ułożone blisko jedna drugiej. Choć w tym przypadku nie tak blisko jak by można było. Ale bliskość w życiu nie zawsze jest taka jaką byśmy chcieli mieć. Czasem coś przeszkadza. Ważne jednak aby ta bliskość była choć częściowa. Bo wtedy można przynajmniej pracować nad jej zwiększeniem, czyli zmniejszeniem dystansu. Zwiększenie przez zmniejszenie - zabawny paradoks ;-)

Nikon D700
Detal ze spaceru po Parku Leśnym Bemowo na terenie którego biegnie linia kolejowa prowadząca z Huty Warszawa. I czasem jeżdżą nią pociągi PKP Cargo z materiałami do lub z huty. W lesie tego nie widać, ale gdy szedłem wiaduktem nad trasą S8, obok której biegną także te tory, nie raz moglem z góry taki pociąg obserwować. Do huty wiezie oczywiście złom, a z huty różnego rodzaju pręty i inne wyroby metalowe. 

piątek, 11 października 2013

Dar przetrwania

A teraz kolejne cztery dary - już tematyczne. Na początek znów dwa w gorszych warunkach. tym razem nie noc, ale zima. A zima w październiku coraz bliżej, więc niestety zdjęcie na czasie. Więc tym razem dar przetrwania - symboliczna roślinka otoczona śniegiem. To co uschło już nie przetrwa, ale kto wie czy coś tam na wiosnę nie wykiełkuje. Bo po okresie zimy następuje wiosna - przynajmniej w kalendarzu, bo w ludzkim życiu różnie z tym bywa ;-)

Nikon D700
Zdjęcie ze spacerów zimowych po Parku Leśnym Bemowo. Trudno teraz będzie robić takie spacery gdy nie mam już lustrzanek a jedynie stary 8-megapikselowy kompakt. Chyba, że uda mi się zarobić do zimy na nowy aparat, ale w to raczej wątpię. Najważniejsze teraz jest bowiem zarobienie na zwykle życie. A jeśli będzie zwykle życie - to może kiedyś będzie nowy aparat ;-)

czwartek, 10 października 2013

Dar nieba

Na koniec darów żywiołowych - dar nieba. Formalnie można by powiedzieć, że powietrza (jako żywiołu) ale niebo brzmi bardziej PR-owsko. I powód jest jeszcze jeden, z właściwą dla mnie zakręconą symboliką. Dziś jest 10 października czyli 10.10 - imieniny miesiąca. Pewna osoba zaś mi powiedziała, że gdy patrzy na zegar i wodzi analogiczne imieniny godziny, to znaczy że ktoś ją kocha. Zatem niech w dniu imienin miesiąca kocha nas niebo a z nim dobry Bóg. I nich nam da to, co najlepsze - niebiańskie ;-)

Samsung GT-S7562
I znów w przekładańcu zdjęć pojawia się Samsung - tym razem zdjęcie ciekawego układu chmur robione po prostu z mojego balkonu. Zresztą, alternatywą dla niego byłaby tylko Nokia N900 robiąc o wiele słabsze zdjęcia lub Nikon Coolpix 8400 - a tego szkoda było wyciągać z torby. Takie mam teraz wyposażenie fotograficzne gdy musiałem niestety sprzedać wszystkie moje lustrzanki.

środa, 9 października 2013

Dar ziemi

Na dziś dar ziemi - już za dnia, choć nadal ciemne zdjęcie, bo ziemia jest ciemna. Wczesnowiosenny detal z wyprawy rowerowej w marcu tego roku. Liść jest co prawda wysuszony, więc może symbolizować coś uwiędłego - ale liczy się ziemia, nie liść. A ziemia jest tłusta i żyzna. Brakuje tylko ziarna na siew. Albo świeżych wiosennych kiełków ;-)

Nikon D700
Zdjęcie wykonane Nikonem D700, który wrócił do użytku gdy sprzedałem podręcznego Nikona D90. Ale potem musiałem sprzedać także D700. I następnie moją ostatnią lustrzankę - D3X. Z aparatów został mi tylko stary kompakt Coolpix 8400. I oby z tych pieniędzy, jakie zarobiłem na D3X, udało się ruszyć do przodu moją pracę. Bo pisząc tę notkę w sierpniu jeszcze nie wiem jak potoczą się losy w październiku, gdy ta notka się ukaże... 

wtorek, 8 października 2013

Dar wody

Dziś przedstawiam dar wody - zdjęcie wydaje się nocne, ale tak naprawdę zrobione było niezbyt długo po zmierzchu. Zresztą po lewej stronie widać nieco jaśniejsze niebo, tam właśnie jest zachód. A na skwerze generalskim przy ulicy Radiowej na Bemowie fontannę wyłączają o 23.30. Byłem raz o tej godzinie i sam to zaobserwowałem. Póki co jednak fontanna działała i woda z niej się wylewała - popisowo kolorowa.

Samsung GT-S7562
Te zdjęcie to premiera na moim blogu fotografii wykonywanym moim nowym Samsungiem Galaxy Duos. Ma tak samo 5 megapikseli jak Nokia N900 której zdjęcia wiele razy pokazywałem. Ale robi lepsze zdjęcia. W Nokii N900 zresztą aparat fotograficzny mi zaparował - cudem wymieniłem go na nowy, ale zdjęcia są gorszej jakości niż z Samsunga. Dlatego też N900 nie będę już używał do robienia zdjęć pamiątkowych. 

poniedziałek, 7 października 2013

Dar ognia

Dziś zaczynam mini serię o darach. Zacznę od radu żywiołów - na początek dar ognia. Wybrałem te zdjęcie na początek z trywialnego powodu - jest zrobione najpóźniej w nocy, a zamierzam iść od nocy do dnia, aby było bardziej optymistycznie. Dary, które przywołuję, mają bowiem pomagać nam w życiu, niczym przyjaźni bogowie - a nie dołować nas. Zatem zaczynam od tego co ciemniejsze i podążam ku temu co jaśniejsze ;-)

Nikon D700
Nietrudno się domyślić, że zdjęcie może przedstawiać sylwestrowe fajerwerki, zatem zrobione było niedługo po północy. Można powiedzieć, że dokładnie w środku nocy, biorąc od uwagę że w zimie noc zaczyna się w czasie letniego popołudnia. Zatem wychodzimy ze środka nocy, ku kolejnym, coraz przyjaźniejszym darom. 

niedziela, 6 października 2013

Załamujący optymizm

I na koniec tej drobnej wojny coś w miarę pozytywnego - załamujący optymizm. No bo mamy puszczającą pędy gałązkę, czyli coś się pozytywnie rozwija i kwitnie. Ale z drugiej strony gałązka się załamuje w dół - to tak jakby coś się miało nie udać. Ale może po prostu patrzymy ze zlej strony. Może to jest wejście na gałązkę - strome i trudne, po którym trafiamy na liście i nowe życie. Tak czy owak, dawka optymizmu zawsze jest mile widziana :-)

Nikon D700
Wczesnowiosenne detale są zawsze wdzięczne dla fotografa, ale po zrobieniu zdjęć iluś młodych liści czuje się potrzebę wyszukania ciekawszych motywów. Dlatego wypatruję wszelkich nietypowych kombinacji, gałązek, układów liści i tym podobnych motywów. dzięki temu nie tylko zdjęcia są ciekawsze ,a le także sama wyprawa fotograficzna, wymagająca więcej myślenia i spostrzegawczości ;-)

sobota, 5 października 2013

Cel pechowy

Cel nieosiągnięty, nieistniejący, pozorny - słowem cel pechowy. A co najpiękniej symbolizuje pech? Oczywiście trzynastka. O jeden więcej niż babilońska liczba 12, tak pięknie podzielna przez 6, 4, 3 i 2. Czyli anglosaski tuzin, ulubiona miara drobnej ilości przedmiotów. Do tuzina dodajemy jeden i mamy pechową trzynastkę. Może odrobina optymizmu w tej trzynastce polega na tym, że jest ona namalowana na niebiesko - kolorem nieba. Więc może Niebo okaże trochę przychylności ;-)

Nikon D700
W tym przypadku to numer na partii drewna, wycinanego w Parku Leśnym Bemowo. Trochę tam się wycina tego drzewa i wszystko pracowicie zaznacza. I czasem warto takie zaznaczenia sfotografować, bo może się przydać do jakiejś symbolicznej interpretacji. A w tym przypadku mamy profesjonalną trzynastkę koma zero ;-)

piątek, 4 października 2013

Cel utracony

Czasem jest w życiu tak, że namierzyliśmy cel, ale gdy chcemy go osiągnąć - okazuje się że jest już utracony. Po prostu coś nam pokrzyżowało plany, albo nasze zadanie się zdezaktualizowało. Być może sprzedaliśmy coś za mniejsze pieniądze niż się spodziewaliśmy otrzymać, i nie można zrealizować jakiejś inwestycji. Albo dostaliśmy fałszywe informacje i coś co miało być realne okazało się fikcją. I zamiast jasnego znaku na drzewie - mamy zdrapkę...

Nikon D700
Nawet tak naturalna - w pewnym sensie - rzecz jak uszkodzenie pnia drzewa może być dobrym detalem do zdjęcia. Ciekawe jest choćby zobaczenie tego co kryje się pod korą. A w pewnych okolicznościach takie zdjęcie może mieć symbolikę dla której warto go wykorzystać - tak jak to ma miejsce w tej notce na blogu ;-)

czwartek, 3 października 2013

Cel namierzony

Przygotujemy się do osiągnięcia naszego celu - namierzony i zaznaczony, jak plamka na dzisiejszym zdjęciu. Wszystko jasne, założenia poczynione, szanse obliczone. Jeśli nic nie pójdzie wbrew tym planom, mamy nadzieję na duży sukces. Ale wojna to także dzieło przypadku i losu, nie tylko doskonałego planowania. I nie zawsze wszystko, co misternie zaplanujemy, musi się udać. Na tym polega urok wojny...

Nikon D700
Znak na pniu namalowany zapewne przez służby leśne, w Parku Leśnym Bemowo. Sporo takich znaków tam sfotografowałem. A w sumie zdjęcie detalu może być ciekawsze niż w kółko powtarzane ujęcia tego samego lasu. Ale detale trudniej nieraz wypatrzyć niż cały las ;-)

środa, 2 października 2013

Wizja trudności

Niedawno była wizja zadań a teraz jest odpowiadająca jej wizja trudności - skoro bowiem mamy wojnę, to zadania nie są raczej realizowane w łatwy sposób. Więc mamy przed sobą także trudności. Symbolizuje owe trudności dość nietypowa "czaszka" na naszym graffiti. Ale to srebrna czaszka, więc może trudności też nie będą jakieś koszmarne... Gorzej gdyby cala tylna ściana na zdjęciu symbolizowała sytuację bez wyjścia - albo z wyjściem jedynie przez otwór wentylacyjny na górze ;-)

Nikon D90
Zdjęcie z jednego z pomieszczeń w Forcie Bema, świątyni sztuki graficiarskiej. Można by tam naprawdę zrobić muzeum graffiti - oczywiście nie dorównywałoby ono murowi naokoło toru wyścigów konnych na Służewcu, ale też mogłoby być wdzięczne, bo graffiti nie byłyby wyłącznie płaskie, ale malowane na różnych powierzchniach w pomieszczeniach fortu i na zewnątrz. 

wtorek, 1 października 2013

Czekaliśmy na was

A to jest idealne zdjęcie na początek roku akademickiego. Nawiązuje do wczorajszego stylistyką - ławka leśna, też z drewna i też napis. A nawet całe graffiti. A treść zdaje się idealnie odpowiadać powadze chwili. Tak, drodzy studenci, wypoczywaliście sobie pięknie przez tak długi czas. A my tu na was długo i cierpliwie czekaliśmy. I już się cieszymy, bo niedługo się do was dobierzemy. Co pięknie udowadnia uroda oraz przyjazna ekspresja prezentowanej na zdjęciu twarzy :-)

Nikon Coolpix 8400
A prywatnie to nędza mojej obecnej fotografii - z całej gamy aparatów został mi już tylko stary, choć profesjonalny kompakt - ośmiomegapikselowy Nikon Coolpix 8400. Naprawdę profesjonalny - magnezowa obudowa, pliki RAW, wyświetlacz statusowy LCD jak w lustrzankach, nawet filtr UV założony na wysuwany obiektyw. Szkoda tylko, że rozdzielczość już słaba i zakres ISO też niewielki (do 400). Ale przynajmniej mam jeszcze czym robić zdjęcia - te pochodzi z wycieczki rowerowej w lipcu.

poniedziałek, 30 września 2013

Metodyczne przygotowanie

Nikon D700
Metodyczne przygotowanie to podstawa sukcesu także w naszej wojnie. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Dobrze wykorzystane szczupłe możliwości mogą dać lepszy efekt niż marnotrawione wielkie środki. Życie zaś dba o to aby środków nie było nigdy za wiele pod ręką. I trzeba kombinować aby najmniejszym nakładem sił osiągnąć sukces. Czasem jednak te kombinowanie przybiera postać bardzo zabawnie sformalizowaną.

Takim przykładem jest prosty kosz na śmieci położony koło wiaty wypoczynkowej na ternie Parku Leśnego Bemowo. Nie byłoby w tym koszu nic nadzwyczajnego gdybym nie dopatrzył się na jego boku pracowicie wypisanego numeru identyfikacyjnego. Ot, taka leśna inwentaryzacja. Coś trochę nietypowego, a więc wartego uwiecznienia :-)

niedziela, 29 września 2013

Wizja zadań

Kiedy toczymy naszą małą wojnę musimy mieć wizję zadań do wykonania. Trzeba nadać naszemu działaniu jakieś ramy, określić obszar naszych zainteresowań. Nie zawsze mamy silę i możliwości zająć się wszystkim, dlatego lepiej skoncentrować się na tym co bardziej realne do osiągnięcia. W sumie wojna to nie tylko walka - ale także bardzo wiele kalkulacji. I to od kalkulacji najczęściej zależy zwycięstwo.

Nikon D90
Nie było kalkulacji w czasie jazdy w okolice Łowicza, gdy zobaczyłem przez okno samochodu zakola rzeki Bzury. Zatrzymałem się aby porobić serię zdjęć. Miałem wtedy moją podręczną lustrzankę Nikona D90, którą potem musiałem sprzedać, podobnie zresztą jak wszystkie inne lustrzanki. W mojej wojnie o układanie życia poniosłem więc ciężkie fotograficzne straty. Oby nie na próżno.

sobota, 28 września 2013

Stajnia Augiasza

Nikon D700
Czasem nasze życie przypomina mitologiczną stajnię Augiasza. Mamy masę spraw do załatwienia lub należności do pokrycia, ich ogrom nas przytłacza. Nie da się tego załatwić od razu i nie ma w pobliżu żadnej pomocnej rzeki, która mogłaby naszą stajnię oczyścić. Lepiej może wtedy nie uświadamiać sobie ogromu pracy jaka stoi przed nami - ale wykonywać ją spokojnie kawałek po kawałku. Czasem jednak ogrom zadania jawi się nam przed oczami i budzi trwogę.

Taką samą trwogę może budzić betonowy krąg położony koło miejsca wypoczynkowo-grillowego w Parku Leśnym Bemowo, niedaleko dawnego wojskowego poligonu. Być może został tam umieszczony w celu przyjmowania śmieci, ale w takim razie kto go opróżni? A może czeka sobie na Dzień Ziemi lub jakąś inną ekologiczną akcję sprzątania świata?

piątek, 27 września 2013

Określamy cele

Nikon D700
Skoro zaczęliśmy naszą wojnę to mamy określone cele. Wojna, jak powiedział dawno temu Carl von Clausewitz, jest "niczym innym, jak dalszym ciągiem polityki przy użyciu innych środków". A polityką w naszym życiu jest po prostu jego układanie, planowanie życia, czasem jest to planowanie wielkiej kariery - a czasem wręcz biologicznego lub społecznego przetrwania. Więc skoro idziemy na naszą życiową wojnę, to też musimy mieć jakiś cel. Najlepiej ładnie namalowany.

I tak ładnie namalowany cel można znaleźć na ławce w Parku Leśnym Bemowo, który regularnie odwiedzam piechotą lub rowerem. W zimie raczej zdecydowanie na piechotę :-) Zawsze można tam znaleźć jakieś detale do sfotografowania. 

czwartek, 26 września 2013

Zaczynamy wojnę

Zaczynam cykl zdjęć poświęconych specyficznie rozumianej wojnie. Nie chodzi oczywiście o taką wojnę z armatami, ale o wojnę jaką toczymy w naszym życiu, mając jakieś zadania do zrealizowania, czekając na moment do uderzenia, walcząc, ponosząc straty i odnosząc zwycięstwa. Wykorzystałem więc ikonę kojarząca się z wojną, choć akurat kotwica kojarzy się także z oporem, walką podziemną. Ale nasze codzienne życie pełne jest takiej "podziemnej" walki, nieformalnej a równie ważnej jak walka oficjalna. 

Nikon Coolpix 8400
Te zdjęcie przedstawia jeden z detali na murze Fortu Bema. W jednym ze skrzydeł fortu znajduje się galeria graffiti z której umieściłem na blogu bardzo wiele zdjęć. Ale i na zewnątrz pomieszczeń także można natrafić na ciekawe motywy. 

środa, 25 września 2013

Ziarno zakiełkuje?

W zimie trudno o zakiełkowanie ziarna, a raczej łatwiej o dokarmienie głodnego ptactwa. Ale te zdjęcie można interpretować na dwa sposoby. Nie tylko jako ukazanie ziarna, które może czekać na odwilż aby zostało zasiane. Może to być faktycznie coś na ząb, albo na dziób, dla głodomorów. Tak, czy owak, ziarno jest symbolem czegoś pozytywnego, co kiełkuje lub pożywia. Zaś powoli topniejący w tle śnieg jest symbolem odwilży, rozumianej także jako pojawienie się sprzyjającego ciepłego klimatu do wykiełkowania czegoś ;-)

Nikon D700
Detal z końca zimy (pierwsza dekada kwietnia) na Forcie Bema. Te ziarno raczej nie było przeznaczone do wysiania, ale do dokarmienia ptaków. A dokarmiło aparat fotograficzny (w sensie motywu zdjęciowego).

wtorek, 24 września 2013

Przydałby się gaz

Nikon D700
Gaz to także metaforyczne określenie energii - przydałoby się być na gazie (w sensie pozytywnej anergii do działania, a nie błogiego pozostawania w stanie wskazującym). Albo przydałoby się gazem coś załatwić. Albo - last but not least - czasem przydałoby się i na gazie nieco pobyć, aby zapomnieć o problemach tego świata. Tak czy owak, zawsze lepiej wiedzieć gdzie ten gaz się znajduje ;-)

Nie zawsze uda się wypatrzyć ciekawy detal w czasie spaceru, ale czasem warto zwracać uwagę na takie drobne szczegóły jak to co jet napisane na plastikowych wstążkach. Może być ciekawie ;-)

poniedziałek, 23 września 2013

Topniejące lody

Dziś mini cykl poświęcony nadziei oraz oczekiwaniu na sukces. A może po prostu na normalność czy choćby małe codzienne radości. Na początku więc topniejące lody. Zima bywa nie tylko na dworze, zima może być także w naszych sercach, umysłach i w naszym życiu. I to o każdej porze kalendarzowego roku. A lody mogą topnieć także wtedy, gdy na dworze skwar i upał. Ale w sercu czy umyśle - mróz.

Nikon D90
Zdjęcie wykonałem w grudniu 2012 na brzegu Bzury w czasie niedalekiego wyjazdu w okolice Łowicza. Smutne to zdjęcie dziś - bo aparat którym je zrobiłem musiałem sprzedać. I nie on jeden został sprzedany, ale takie było dno finansowe jakiego doświadczyłem. Stąd pokazywane dzisiaj topnienie lodów można byłoby także odnieść do oczekiwania finansowej poprawy. I z taką intencją piszę tę notatkę w pierwszej dekadzie lipca ;-)

niedziela, 22 września 2013

A to ci Kobus

Dom stoi jak się patrzy. Można sobie oglądać go z zewnątrz. I nagle - zaskoczenie. Okazuje się że Kobus to pedał. I zapewne nie chodzi tu o element roweru lub samochodu. No to mamy pedała. Zgodnie z mądrością życiową Lecha Wałęsy powinniśmy wystawić przed domem ławkę, w której ów pedał zasiądzie za murem. Albo zamalujemy napis. Albo go zignorujemy. Albo zamówimy w tym miejscu jakieś urocze, prawomyślne graffiti ;-)

Nikon D700
Czasem wracając ze spaceru, i chowając już aparat do plecaka, możemy się natknąć na jakiś detal, który jednak warto uwiecznić. Nie wiadomo kiedy i do czego się przyda. jak widać, nawet napis o pedale może się przydać. Dlatego najpierw robię zdjęcia a potem się zastanawiam do czego ich użyć. Lepiej mieć z czego wybierać ;-)

sobota, 21 września 2013

Stawiamy wiechę

Skoro zbudowaliśmy dom, to oczywiście stawiamy wiechę. Warto jakoś uczcić te osiągnięcie. Osiągnęliśmy jakiś cel, postawiliśmy mury, mamy uniwersum, w którym można coś sensownego zrobić  Pełny sukces, więc lekka celebracja także jest na miejscu. Dawniej robiło się huczne celebracje z okazji przekroczenia planu pięcioletniego, teraz zrealizowaliśmy swoje życiowe pięć minut ;-)

Nokia N900
W praktyce zaś sfotografowałem oczywiście świąteczną jemiołę. Taka sobie wisząca jemioła, pod którą można się całować, w świetle unijnych przepisów o ekologicznych żarówkach, wyprodukowanych z użyciem ekologicznej rtęci. Unijna ekologia na sto dwa, jemioła może mniej, bo już przysuszona nieco ;-)

piątek, 20 września 2013

Zbudowaliśmy dom

I zbudowaliśmy kolorowy, pełen reklam piwa dom. A dokładniej zbudował go mój synek w czasie postoju w Parku Leśnym Bemowo, na placu zabaw. Była to nasza pierwsza wspólna wyprawa rowerowa w tym roku, zaledwie 6 kilometrów w obie strony, ale nie mogłem dzieciaka forsować. Okrążenie lotniska Bemowo wymagałoby pokonania 12 kilometrów. Za to dzieciak wykazał się kreatywnością ;-)

Nokia 300
W takim przypadku nieocenione są aparaty w komórkach dzięki którym można uwieczniać takie motywy. Niestety aparat w mojej Nokii N900 wymagał przeczyszczenia - coś zasypało matrycę i nie było można robić zdjęć. Użyłem więc Nokii 300, z gorszą optyką, przy tej samej matrycy. A ten aparat ma dobre stawienie ostrości i obiektyw Carla Zeissa. Będę musiał zabrać się za to w miarę posiadania jakiejś nadwyżki finansowej ;-)

czwartek, 19 września 2013

Planujemy dom

Planujemy dom - mierzymy i kalkulujemy. W tym przypadku raczej planowalibyśmy domek dla ptaków, bo punkty są rozmieszczone na drzewie. Ale nie  chodzi tu o dosłowny wygląd zdjęcia, lecz o metaforę mierzenia i oznaczania. Oraz planowania i obmyślania. A może oczyma duszy widzimy twarz tego domu i wpatrzone w nas jego oczy (a raczej dwa światła) - też można tak te zdjęcie interpretować ;-)

Nikon D700
Znaki wykonywane na drzewach też są wdzięcznym detalem do fotografowania - a te znaki nie mają nic wspólnego z paintballowymi trafieniami. Inne zdjęcie, które zrobiłem w tym samym lesie, przedstawiało pień z podobnymi znakami ale z gałązką w środku - może symbolizować jakąś leśną twarz. te jest pod tym względem "gołe" ;-)

środa, 18 września 2013

Dom nie na miarę potrzeb

Miś był na miarę naszych potrzeb i możliwości a ten dom jest takowy dla ślimaka - ale nie dla nas. No to trzeba zbudować nowy dom. Na miarę potrzeb i możliwości. Oczywiście nie chodzi tu o budowę dosłownego domu, ale o metaforę tworzenia czegoś - a raczej warunków i otoczenia dla podejmowania życiowych aktywności. Coś w rodzaju budowy - szeroko rozumianego - bezpiecznego portu. Niekoniecznie musi to być fizyczny dom lub mieszkanie. Mogą to być warunki psychiczne, zawodowe, organizacyjne...

Nikon Coolpix 8400
W praktyce były to warunki wycieczki, a raczej przejścia  jakie zrobiłem od Wola Parku do siebie, szlakiem torów prowadzących do Huty Warszawa. Miałem przy sobie starszej generacji podręczny kompakt - niestety z jedną wadą, o której się przekonałem w czasie robienia zdjęć dopiero. Ustawiłem ISO na 400 - a wystarczyło 100 które ten aparat posiada. Nie zrobiłem po poprzedniej sesji tzw. higieny aparatu - przeglądu ustawień i korygowaniu ich do standardu. 

wtorek, 17 września 2013

Można zamrozić ale...

A na koniec coś bardziej optymistycznego - można zamrozić ale... Życie i tak wygra. Zielony listek odżyje z czasem gdy nastąpi wiosna i lody puszczą. To pewna nutka optymizmu w tych pesymistycznych obrazkach jakie pokazywałem ostatnio (a raczej nie w samych obrazkach co ich metaforycznych interpretacjach). Bywa, że w życiu wiele nam się nie udaje, nie można ruszyć z miejsca, nie ma wizji, wyjścia, drogi. Ale czasem lody topnieją i można wyjście znaleźć. Z drugiej strony, ta notka jest pewną metaforą 17 września 1939 roku, który przyniósł naszej ojczyźnie zapowiedź długiego zamrożenia...

Nikon D700
Kiedy piszę tę serię notek (kilka miesięcy temu) lodu już nie ma ale problemy życiowe są - i to liczne. Nie będzie tak łatwo je pokonać. Ale może się uda. Bo jest coś, co najważniejsze - nadzieja i podstawy do optymizmu. Na tym zdjęciu symbolizować je może zielony listek. Zamrożony ale jednak żywy. A gdy jest życie - jest nadzieja ;-)

poniedziałek, 16 września 2013

Można iść ale...

A kilkaset metrów od pokazywanej wczoraj zakręconej klapy jest już ujście młocińskiego kolektora ściekowego. I tam zrobiłem te zdjęcie. Można iść ale... Nie bardzo jest gdzie iść. Chyba że chcemy wypróbować chodzenie po wodzie. Drzewo co prawda grzecznie pokazuje nam kierunek, ale bez łodzi raczej nie da się przemieścić. 

Nikon D700
Z tą wycieczką fotograficzną wiąże się przebicie koła w rowerze którym tam przyjechałem. Popełniłem głupi błąd. Pojechałem rowerem. Zejście do kolektora wiodło przez sterty śmieci i byłoby mądrze poprowadzić tam rower przy nodze. ewentualne gwoździe czy ostre kawałki drutu mogłyby wtedy nie przebić opony. Ale w przypadku pełnego obciążenia roweru tak się stało. Na szczęście miałem w plecaku zapasową dętkę. 

niedziela, 15 września 2013

Można wyjść ale...

A to podwójny niefart który nazwałem - można wyjść ale... Z zewnątrz widać że nie ma możliwości podnieść klapy włazu. Więc z góry (także całkiem dosłownie patrząc) wiadomo, że nie da się tego wyjścia wykorzystać. Ale od spodu nie mamy o tym pojęcia i czeka nas niemiła niespodzianka. A rozczarowanie najbardziej boli gdy poprzedzone jest wielką nadzieją...

Nikon D700
W praktyce to nie grozi, gdyż ten właz pochodzi z dawnego kolektora ściekowego prowadzącego na Młocinach do Wisły. Tym kolektorem w latach dziewięćdziesiątych (a może osiemdziesiątych) przeszliśmy się z kolegami, robiąc kilka zdjęć analogowych. Potem już był wykorzystany  a to co nim płynęło nie miało potrzeby otwierania tego włazu. Zatem jak się okazuje - nie zawsze sytuacja jest taka straszna jak ją malują.

sobota, 14 września 2013

Można spojrzeć ale...

Dziś kolejna "aloszka" - można spojrzeć ale... Nic nie widać, bo lustro jest rozbite i leży stroną lustrzaną do ziemi. Nie można się zatem w nim zobaczyć. Taki mały życiowy niefart. I jeszcze dodatkowo nie ma warunków do jakiegoś przebierania się bo wokoło leży śnieg i ciepło raczej nie jest. Splot niefartów jaki zdarza się często w życiu - chcielibyśmy dobrze, a tu nie udaje się kilka rzeczy na raz...

Nikon Coolpix 8400
A zdjęcie te jest efektem spaceru pod koniec marca gdy wracałem z moim obecnym kompaktem podręcznym (niestety tym starszej generacji) z Wola Parku na Bemowo i przespacerowałem się torami prowadzącymi do Huty Warszawa. Było tam kilka ciekawych detali które uwieczniłem wtedy w czasie spaceru. Jak widać nawet proste przejście z miejsca na miejsce może być uwiecznione fotograficznym plonem ;-)

piątek, 13 września 2013

Można ruszyć ale...

Dziś, w sam raz na piątek trzynastego, zaczynam mini serię o nieprzyjemnych "alościach". Na początek można ruszyć ale... Na drodze śnieg, oblodzenie, może być poślizgi kłopot z ruszeniem z miejsca. Oczywiście to tylko przenośnia, w istocie nie było problemu z jazdą. To metafora sytuacji gdy chcemy ruszyć z miejsca, nie tylko fizycznie ale także organizacyjnie, ale coś nam przeszkadza  blokuje, powoduje poślizgi.

Nikon Coolpix P6000
Te zdjęcie przypomina mi o nieodżałowanym Coolpixie P6000 - moim ulubionym aparacie podręcznym , który został mi bezczelnie skradziony przez osobę, którą zresztą znałem. Wiem, że to ona go ukradła ale nie mogę jej tego udowodnić. Ta bezsilność jest dobijająca, szczególnie w obecnych czasach gdy musiałem sprzedać prawie wszystkie aparaty fotograficzne i został mi starszej generacji kompakt i jedna jedyna lustrzanka (a w najlepszych czasach miałem ich pięć). 

czwartek, 12 września 2013

Życie daje podstawę do optymizmu

Życie bywa ciężkie i pełne obciążających wyzwań - ale czasem daje też choćby najmniejszą podstawę do optymizmu. W tym przepadku owa podstawa do optymizmu jest dosłowna - ale trudno dostrzegalna. Skoro bowiem życie nabrudziło nam to wypadałoby owe brudne naczynia oddać - a gdzie je najlepiej oddać, jak nie do okienka z napisem "zwrot naczyń"? I mamy prawdziwą podstawę - na którą kładziemy oddawane (albo raczej zwracane) naczynia ;-)

Nikon Coolpix 8400
Ten trudno na pierwszy rzut oka dostrzegalny napis kryje się na wcześniej namalowanym graffiti w jednym z pomieszczeń Fortu Bema. Czasem nie tylko pierwotne stworzone graffiti jest fajne, ale także takie niepozorne (i formalnie będące wandalizmem) napisy, które dodają uroku całej scenie. Dlatego warto się takich smaczków dopatrywać - zarówno w naturze jak i na wykonanych zdjęciach. Nie wszystko bowiem ujawnia się dla nas w realnym świecie na pierwszy, czy drugi, rzut oka ;-)

środa, 11 września 2013

Życie niesie ciężkie wyzwania

Nikon D90
Dziś pokazuję zdjęcie podwójnie symboliczne - z jednej strony symbolizujące ciężkie wyzwania jakie niesie życie, a z drugiej - atak na WTC w 2001 roku. Ciężkie wyzwanie to ciężkie obciążenie, a co może być metaforą ciężkiego obciążenia, jak jadący powoli pociąg towarowy? Zaś gdy spojrzymy na te zdjęcie nieco inaczej, to białe niebo nad pociągiem może wyglądać jak obłok dymu, zaś sam pociąg - jak jedna z wież WTC.

A "tory życia" na pierwszym planie pokazują jak życie wydaje się proste, ale w praktyce jest wyboiste i nierówne - nawet gdy wydaje się takie proste i nieskomplikowane. Prosty tor, ale wagony podskakują na nim, koła zgrzytają o szyny. Życie pełne jest takich podskoków i zgrzytów. Najważniejsze jest po prostu aby nie dać się mu wykoleić. A nie jest to wcale takie łatwe zadanie, bo nie zawsze w torach widać przerwę lub wyrwę - czasem wykolejamy się nawet na prostym i pozornie łatwym torze życia.

wtorek, 10 września 2013

Życie jest pokiełbaszone

Nikon D90
Życie bywa czasem także bardzo pokiełbaszone. I te zdjęcie symbolizuje to w subtelnie optymistyczny sposób. Z jednej strony mamy tu dość mocno pesymistyczny loch, ale z drugiej strony mamy porzucony w kącie jednorazowy grill - idealny do "ucywilizowania" każdej kiełbasy. A kto wie czy także nie tej życiowej ;-)

Czasem nawet porzucone w jakimś miejscu śmieci nadają się do stworzenia symbolicznego klimatu na pozornie zwyczajnym zdjęciu. Trzeba mieć jednak nieco bujną wyobraźnię, aby tak pieczołowicie połączyć luźne życiowe skojarzenia z konkretnym śmieciem porzuconym w jednym z pomieszczeń Fortu Bema. Cóż, to kwestia bardzo kreatywnej interpretacji ;-)

poniedziałek, 9 września 2013

Życie niesie obciążenia

Życie niesie także liczne obciążenia. Niekoniecznie pojawiające się z chwili na chwilę ale czasem spokojnie narastające, aż do osiągnięcia masy krytycznej, grożącej upadkiem. Tak jest w przypadku tej śnieżnej czapy na delikatnej gałązce. Wydaje się, że jest ona o krok od upadku. Jeśli upadek symbolizuje katastrofę życiową, to spokojne wytopienie się tego śniegu może symbolizować pozytywne rozwiązanie problemów życiowych.

Nikon D700
Typowy dla mnie detal uchwycony w czasie zimowego spaceru po Parku Leśnym Bemowo. Nie dam głowy czy to nie było w tym dniu, gdy kawałki śnieżnych czap urywające się z drzewa waliły mnie po głowie. A w lesie słychać było od czasu do czasu złowrogie trzaski cierpiących pod ciężarem śniegu gałęzi drzew. Mnie zaś najbardziej martwił śnieg prószący na szkło obiektywu. 

niedziela, 8 września 2013

Życie jest pogięte

Dziś rozpoczynam mini cykl o czymś co trudno wyrazić jednym słowem. Można to określić jako obciążenie (życiowe), albo przeciążenie (nadmiarem czegoś negatywnego). Więc na rozgrzewkę symbol tego, że życie bywa pogięte i bardzo trudne do wyprostowania. Ten znak aż nadto wyraziście to symbolizuje...

Nikon Coolpix 8400
A zdjęcie pochodzi z trasy toru kolejowego prowadzącego do Huty Warszawa - przeszedłem się tam pod koniec marca, gdy był ostatni śnieżny okres w tym sezonie zimowym. Miałem tylko kompakt podręczny, nie brałem lustrzanki. Za to pogoda dopisała pięknie ;-)

sobota, 7 września 2013

W nadziei

A tam gdzie mamy nawet odkrycie i bezbronność lub brak komfortu - zawsze można mieć także nadzieję. I ta nadzieja potrafi z chwili na chwilę rozkwitnąć jak pełna życia roślina, wyrastająca na życiowym bagnie. Niczym roślina wyrastająca po zimowych roztopach. Wiosna nadchodzi, zima się cofa, śniegi topnieją i w sercu gości nadzieja podsycana promieniami wiosennego słońca. A życiowa wiosna może się przecież zdarzyć o każdej porze kalendarzowego roku ;-)

Nikon D700
Mokre podłoże i soczystość zieleni tworzą w sumie bardzo wyrazisty charakter tego zdjęcia. Daje to znacznie większa nasycenie kolorów i kontrast niż w przypadku suchej powierzchni - a także miły dla oka efekt "polakierowania". Taki optymizm życiowy na wysoki połysk - i dlatego tak optymistycznym ujęciem chciałbym zamknąć mini cyk poświęcony życiowym problemom. Bo zawsze każdy problem ma w sobie zalążek optymistycznego zakończenia ;-)

piątek, 6 września 2013

W odkryciu

W zawieszeniu - zatem może także w odkryciu. Rozumianym jako złe odkrycie, jako wystawienie się na ciosy, na krytykę, na przeciwności losu. Niczym wystawienie się na deszcze, o krok od zbawiennego daszku. Czasem nie my chcemy się tak odkrywać, ale odkrywa nas los i przeciwności jakie przynosi. Wtedy często czujemy się jakby nadzy, bezbronni. A świadomość naszej wrażliwości czy bezbronności jest dla nas bolesna i często upokarzająca. 

Nikon D700
Te zdjęcie jest przykładem typowego mojego podejścia. Przedstawia fragment wiaty w parku Leśnym Bemowo która jest moim ulubionym miejscem postoju i wypoczynku, zarówno w czasie pieszych wędrówek jak i wycieczek rowerowych. Odpoczynek kojarzy się z rozluźnieniem - ale ja nawet w takich wypadkach potrafię myśleć fotograficznie i uwieczniać takie detale lub motywy, których nikt inny by nie chciał zauważyć ;-)

czwartek, 5 września 2013

W zawieszeniu

A skoro już mamy klimat wojskowy, to coś wojskowego - w zawieszeniu. Jakiś element pancerza czy konstrukcji. Raczej wojskowy, bo cienki nie jest, a poza tym na wojskowym terenie. Ale sam się w zawieszeniu nie znalazł. Jakaś życzliwa ręka ludzka go na drzewie umieściła. W takiej pozycji jest śmiertelnym zagrożeniem dla każdej wojowniczej szalonej ryjówki, która usiłowałaby tym drzewem zatrząść. Upadek takiego kawałka oznaczałby natychmiastowe skasowanie każdej ryjówki, nawet najbardziej wojowniczej, bez opcji undelete ;-)

Nikon D700
A poza tym jest to klasyczny przykład tego, że ciekawe detale do zdjęć można znaleźć nie tylko wszędzie, ale także wszędzie w miejscach w których byśmy się ich nie spodziewali. Bo kto by się spodziewał tak solidnego kawałka metalu na drzewie? Ja też się go nie spodziewałem ;-)

środa, 4 września 2013

W upadku

Skoro już w zamrożeniu - to może być też także w upadku. Czasem zamrożenie wynika z upadku, z kłopotów w których się znajdujemy, ze sprzysiężenia się losu przeciw nam. Pod ciosami padamy - jak tarcza strzelnicza na dzisiejszym zdjęciu. Tylko, że tarcza została specjalnie "upadnięta" w tym miejscu, jako prowizoryczne latanie dziur w płocie. Ale dzięki temu jej "upadek" jest bardziej widoczny, bo stoi ona na sztorc. 

Nikon D700
To element płotu terenu strzelnicy wojskowej na warszawskim Bemowie, jednej z dwóch wojskowych dzielnic Warszawy (razem z położonym ba drugim krańcu Rembertowem). Można więc tu znaleźć zarówno stare wojskowe detale, jak chociażby dawny drut kolczasty czy wojskowe bunkry strażnicze - jak i zupełnie nowe elementy. 

wtorek, 3 września 2013

W zamrożeniu

Często się w życiu przytrafia że jesteśmy w zamrożeniu - raczej nie dosłownym oczywiście. Chyba że już umarliśmy i trzymają nas w szpitalnej lodówce - ale aż takiej tęsknoty za mrozem nie mam. natomiast zamrożenie jak najbardziej może być rozumiane w przenośni - jako uwikłanie się w sytuację, która uniemożliwia nam działanie, pomimo że sami bardzo byśmy tego chcieli. Ale przecież nie wszystko zależy jedynie od nas.

Nikon D700
Zielony zamrożony listek na tym zdjęciu jest właśnie metaforą takiej chęci życia i działania  która jest chwilowo utrudniona przez niesprzyjające życiowe okoliczności. Ale lody w końcu roztopią się i można będzie podjąć pracę czy kontynuować zieloną wegetację, jak to jest w przypadku liścia i rośliny.  Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość ;-)

poniedziałek, 2 września 2013

Start z poślizgiem

A dziś zaczynam mini cykl o problemach w życiu. Jak to w życiu. Zaczynamy więc oczywiście od startu - ale nie jest to zwykły start lecz start z poślizgiem. Mamy więc zaśnieżoną drogę, samochód - i wizję ślizgania się na starcie. Oczywiście nie znaczy to, że w realnym świecie tak było - te zdjęcie ma jedynie znaczenie metaforyczne ;-)

Nikon Coolpix P6000
Zdjęcie pochodzi z wyjazdu "w interesach" do Lubartowa. Zabrałem wtedy jedynie ówczesny kompakt podręczny. W sumie lepszego aparatu nie potrzebowałem, bo nie jechałem na zdjęcia jako takie - ale gdy nadarzyła się okazja, to oczywiście porobiłem fotki ;-)

niedziela, 1 września 2013

Oczekiwanie na szkołę

A teraz coś z nieco innej beczki, przyznam, że złośliwej. Oczekiwanie na szkołę. Czyli przekleństwo młodych. Skoro wszystkie zdjęcia mini serii oczekiwania były robione w warunkach zimowych - a sama zima jako zamrożenie też jest adekwatna do oczekiwania - to na pierwszy września wybrałem zimowy pociąg, oczywiście jako pociąg do nauki ;-)

Nikon D700
A nauka jest ciężka, bo dowalają nam więcej zakresu wkuwania, niczym wagony podczepiane do lokomotywy. Polska szkoła jest nadmiernie ambitna, a efekty nauki są powierzchowne. Nic dziwnego  skoro program jest zbyt ambitny a większość uczniów nie jest geniuszami we wszystkich przedmiotach na raz. I ciągnie się ta nauka, i huczy i stuka - jak pociąg do Huty Warszawa (ten akurat wracał z huty).