poniedziałek, 2 stycznia 2012

I znów schody...

Nikon D90
Nowy Rok, nowe, stare, życie i zaczynają się nasze codzienne schody. Dlatego wybrałem te zdjęcie surowych zamkowych schodów wieży w Kazimierzu Dolnym. Surowy mur, surowe drewno, surowe życie na początku nowego, 2012 roku. Mam jedynie nadzieję, że ten surowy początek doprowadzi nas na ciekawsze życiowe piętra, niż nieokrzesany mury zimnej, o tej porze roku, zamkowej baszty ;-) Metafory noworoczne są fajne, byle nie były zbyt dosłowne - bo mogą przerazić ;-)

niedziela, 1 stycznia 2012

Pijany jak bela? ;-)

I kolejny temat sylwestrowy - zabawne nawiązanie do sylwestrowego kaca, w zimowym szafarzu oczywiście. Czyli bele ściętego drewna w Parku Leśnym Bemowo. Zdjęcie pochodzi z marca 2010 kiedy zima potężnie zaatakowała swoim ostatnim szturmem i cały kas był pełen świeżego śniegu. Na dodatek świeciło wspaniałe słońce i w ciągu spaceru zrobiłem około 300 zdjęć. Zdecydowanie warto było, bo mniej więcej w dwa tygodnie później polowałem już z obiektywem na ostatnie resztki śniegu.

Nikon D700
Mobilizacja w takich warunkach jest bardzo ważna, bo wspaniałe słońce i wspaniały śnieg mogą się już nie powtórzyć. Szczególnie, że po takim ataku zimy z dnia na dzień może się ocieplić i śnieg dosłownie będzie topniał w oczach. Potem zaś będziemy żałować, że nie skorzystaliśmy ze wspanialej okazji. Lepiej więc się wybrać i żałować, że nie ma wielu zdjęć, jeśli by się nie udało zrobić, niż nie wybierać się i potem sobie to wyrzucać. W końcu samo pójście na spacer jest już wartością dla zdrowia ;-)

sobota, 31 grudnia 2011

Sylwestrowe fajerwerki

Oczywiście Sylwester dla fotografa to okazja robienia zdjęć fajerwerków. Te akurat nie są z Warszawy ale z Wysowej Zdroju gdzie spędzaliśmy w 2007 roku Sylwestra. A winny temu był Robert Makłowicz i jego program kulinarny, który któregoś dnia był właśnie w Wysowej kręcony. Stąd ta miejscowość wzbudziła naszą ciekawość i zarezerwowaliśmy tam pobyt w pensjonacie. Zima dopisała w pełni i pobyt był bardzo udany, a kuchnia domowa wprost cudowna :-)

Nikon D200
Nawet w tak niezbyt wielkiej miejscowości fajerwerków sylwestrowych nie zabrakło a ze stoku na którym był położony pensjonat, a co odczułem stresująco wjeżdżając po ośnieżonej drodze pod górę, wszystko widać było bardzo dobrze. Zrobiłem więc zdjęcia nie tylko fajerwerków, ale także grillowych kiełbasek. Grill w zimie to jest coś fajnego, nie to co taki oczywisty grill w lecie ;-) 

piątek, 30 grudnia 2011

Pić póki nie zamarznie :-)

Nikon D90
Drugie zdjęcie z serii zimowych motywów przedsylwestrowych - kran studni oligoceńskiej na warszawskim Forcie Bema. Coś widać ciekło z kranu, bo woda zamarzła w bardzo popisowy sposób. Na ogół takie studnie wyposażone w zewnętrzne krany są wyłączane na zimę, chyba że krany są podgrzewane aby woda w nich nie zamarzła. Taka była inna studnia bliżej mojego domu, ale tam zrobili budynek zimowy w którym się pobiera wodę w środku. I w tej studni w zimie nie ma zdjęć z kranem, bo krany zewnętrzne są wykręcane ;-)

Dlatego warto w czasie zimowych spacerów nie tylko patrzyć na nieco przereklamowane krajobrazy, ale także zwracać uwagę na takie detale. Można bowiem czasem trafić na coś zupełnie niespotykanego. Kiedyś trafiłem - i do dziś wypominam sobie - na psie odchody układające się na kupce śniegu w kształcie uśmieszku. Mogłem następnym razem wziąć aparat ale nie zrobiłem tego. I świetny motyw przepadł, czego bardzo żałuję... 

czwartek, 29 grudnia 2011

Cała sala tańczy z nami :-)

Z cyklu zimowych i sylwestrowych tematów dziś prezentuję "salę taneczną" ;-) To hala jakiegoś opuszczonego PGR na Kaszubach (okolice Lęborka, wieś Strzeszewo). Taki jest urok jazdy po trzeciorzędnych drogach, można trafić na ciekawe obiekty do zdjęć. Byłem akurat na wyjeździe zimowym nad morzem, co samo w sobie jest już nietypowe. Dlatego hala jest fotografowana w zimie, a nie w czasie spodziewanego na takich zdjęciach lata ;-)

Nikon D700
Był słoneczny dzień i dlatego mogłem też uchwycać detale, które były bardzo wdzięczne. Między innymi tam zrobiłem detal cienia od wbitego w beton haka, który już prezentowałem w notce na blogu. Ciekawe fragmenty konstrukcji plus ostre, wyraziste oświetlenie - to wspaniały przepis na ciekawe ujęcia szczegółów. Dlatego tak bardzo lubię robić zdjęcia w klimatach ruder postindustrialnych, można bowiem tam trafić na bardzo ciekawe detale, które ujęte okiem aparatu pozwalają zobaczyć świat zupełnie inny, niż zwykliśmy go widzieć na co dzień ;-)

środa, 28 grudnia 2011

Kaczka śnieżna

Pogoda jak na tę porę roku nie bardzo adekwatna - prawie 9 stopni i oczywiście żadnego śniegu. Dlatego też wybrałem zdjęcie, które nazwałem śnieżną kaczką. Kaczka kojarzy się z dziennikarską, zaś śnieg - ze śniegiem ;-) A zima za oknem kojarzy się zdecydowanie z wiosną, co zresztą ma swoje dobre strony, może poza tym, że święta w tym roku były czarne a nie białe ;-) 

Nikon D90
Te zdjęcie zrobione zostało zresztą w pierwsze dni wiosny, 24 marca. Tyle, że wcześniej była sroga zima, a teraz mamy zimę udawaną. I kto wie czy w czasie gdy powinna być wiosna, nie będzie siarczystych mrozów i zupełnie innych zdjęć na blogu ;-)

wtorek, 27 grudnia 2011

Święta, święta i po świętach...

A dziś powtarzam motyw z Muzeum dawnego Kupiectwa w Świdnicy - tym razem coś na zakończenie świąt Bożego Narodzenia - kasa pokazuje... No niestety, święta kosztują i kasa ma prawo potem wykazywać, choć we współczesnym świecie płacimy już nie tylko gotówką ;-) No i nie zawsze mamy świadomość natychmiastowego wykazywania każdej wpłaconej sumy, szczególnie gdy płacimy kartą - nie czuje się wtedy ubywania pieniędzy z konta...

Nikon D700
Detale fotografowane w klimatycznych kupieckich miejscach mają wartość ponadczasową, nie tylko historyczną. I trochę inaczej je postrzegamy, niż gdybyśmy mieli do czynienia ze zdjęciem współczesnej skomputeryzowanej kasy fiskalnej. Dawna kupiecka rzeczywistość ma w sobie pewną dozę romantyzmu, którego dziś w handlu nie dostrzegamy - a zalew marketingowej treści wcale nam tego nie ułatwia. 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta od tyłu...

Nikon D90
A dziś nieco inny, zabawny motyw świąteczny. W końcu skoro się je i je - to trzeba jakoś wydalić... Toaleta na zdjęciu jest toaletą jedynie z nazwy. Wyobraźmy sobie jak radośnie korzystało się z niej w czasie mroźnej zimy, gdy wiatr hulał pod murami zamku, na wykuszu których toaleta się znajdowała. Ten przybytek znajduje się na zamku w Bytowie i ujęty był w pięknym i ciepłym miesiącu czerwcu. W zimie zapewne dekoracją wychodka byłyby sopelki lodu, gdyż murów raczej w tym czasie nie ogrzewano ;-)

niedziela, 25 grudnia 2011

Święta na talerzu...

Święta kojarzą się z masowym i legalnym obżarstwem. W końcu wigilia zaczęła się dwunastoma potrawami, a w pierwszy dzień świąt liczba ta zapewne nie uległa zmniejszeniu. Więc dobrym motywem do świątecznego nawiązania byłby półmisek. Wybrałem więc półmisek ze sobą samym, pochodzący z ekspozycji w Muzeum Zamkowym w Pszczynie, obok strzelb myśliwskich, które kojarzą się także z dostarczaniem na świąteczny stół pysznej dziczyzny...

Nikon D90
Nie zawsze zdarza się, że fotografując jakiś obiekt możemy stworzyć autoportret - i to autoportret nie do końca wprost (w przeciwieństwie do fotografowania się w banalnym lustrze). A podanie siebie samego na talerzu jest już w pewnym sensie kulinarną perwersją, szczególnie, że załączony na talerzu aparat może być nieco ciężkostrawny ;-)

sobota, 24 grudnia 2011

Magia prezentów ;-)

Wybrałem na zdjęcie wigilijne motyw bynajmniej nie bezpośrednio bożonarodzeniowy - a więc żadnych choinek czy Świętych Mikołajów. Natomiast coś, co przypomina prezent - a pochodzi z ekspozycji w Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy. Bardzo ciekawa i klimatyczna ekspozycja, a ja wykonywałem tam zdjęcia na dosłownych resztkach baterii, wyczerpanej zdjęciami na mrozie wcześniej robionymi. Stopniowe ogrzewanie się baterii w aparacie uwalniało jej kolejne resztki energii i tej energii mi wystarczyło do końca :-) 

Nikon D700
W sumie starczyło tego na wykonanie wystarczającej liczby zdjęć. I właśnie zdjęcie zaplombowanego lakiem pakunku na starej wadze wybrałem dziś jako motyw wigilijny. Taki prezent w stylu XIX wieku. Może jakiś drogi kolonialny artykuł, może jakaś biżuteria, niepozornie i szaro zapakowana, aby potem ujawnić swoje kunsztowne opakowanie? Pomarzyć zawsze można - a życie bywa szare jak owej paczki opakowanie ;-)

piątek, 23 grudnia 2011

Zatrzymanie światłem - jeż

Tym razem nie nazwałem posta zabawą światłem - ale zatrzymaniem. Bo dosłownie światło było elementem zatrzymującym jeża, który przycupnął oświetlony na ziemi. Dzięki temu że druga osoba przytrzymała go latarką, ja pobiegłem po aparat i wykonałem jeżowi sesję fotograficzną. Na strachu się skończyło i uwolniony jeż oddalił się w swoim kierunku, na pewno bardzo szczęśliwy choć przerażony ;-)

Nikon D90
Tym razem nie miałem w użyciu latarki fotograficznej ale dużą latarkę długopisową o jasności zaledwie 20 lumenów, której używałem do oświetlenie drogi udając się do pawilonu sanitarnego w ośrodku. Latarka ta nie może, ze względu na swoją konstrukcję soczewkową, mieć założonego dyfuzora, który zmiękcza i ujednolica promień światła. W efekcie w promieniu światła są widoczne zarysy elektrod diody świecącej i plamki świetlne. Na białej powierzchni byłoby to nie do przyjęcia, ale fotografowany na tle trawy jeż sam jest na tyle pstrokaty, że te niedostatki światła latarki nie są widoczne :-)

środa, 21 grudnia 2011

Zabawa światłem - pajęczyna

Mazurska pajęczyna na pomoście nad jeziorem, sfotografowana w świetle 900-lumenowej latarki fotograficznej. Cały pomost był tymi latarkami oświetlony - zdjęcia są zamieszczone w osobnym reportażu. Dziś jeden z detali jakim była podświetlona pajęczyna. Detale ładnie wyglądają podświetlone w nocy. W ciągu dnia ta pajęczyna byłaby ledwie widoczna, ale noc zakrywa niepotrzebne tło.

Nikon D700
Jedyny problem zdjęć nocnych to komary lub inne przygody jakie mogą spotkać fotografa. Ja podczas pierwszej nocnej sesji na pomoście zbudowanym niedaleko mostka przecinającego leśną rzekę po prostu wpadłem do wody. Odruchowo uniosłem rękę więc aparatowi nic się nie stało, ale zmyło mi okulary. Dzięki pomocy szwagra, który pojechał po maskę nurkową udało się wyłowić - i tak miałem szczęście, że na nie nie nadepnąłem. 

wtorek, 20 grudnia 2011

Zabawa światłem - zdjęcia z ręki

Te zdjęcie pochodzi z początku września z mojej pierwszej wizyty a atomowym bunkrze dowodzenia. Reportaż z tej eksploracji zamieściłem w innym miejscu. Teraz prezentuję inne zdjęcie - jako przykład fotografii wykonanej w całkowitych ciemnościach, przy oświetleniu latarkami fotograficznymi, z ręki. W tym przypadku do oświetlenia posłużyła para latarek 900-lumenowych. 

Nikon D700
Robiłem też niektóre zdjęcia z lampą błyskową, ale zdjęcia latarkowe mają inny urok niż błyskowe, są bardziej subtelne, a światło latarek potrafi być takie niepozorne, że czasem nie orientujemy się, że scena jest sztucznie naświetlona. Tak było na zdjęciach w Prochowniach Zajączka.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Zabawa światłem - zimowa droga

I to samo miejsce, które pokazywałem wczoraj, ale nieco inne ustawienie latarek. Na ziemi leżą 3 latarki 67-lumenowe ale dalszy plan jest oświetlany 2 latarkami kolimatorowymi o jasności 120 lumenów - ustawionymi na wąskie ogniskowanie światła. Przy dłuższym czasie naświetlania (także 2 sekundy) te niewielkie (jasnością i rozmiarami) latarki dają efekt potężnych reflektorów samochodowych. 

Nikon D700
Oczywiście bez statywu osiągnięcie takiego naświetlania nie byłoby możliwe. W takim przypadku posługuję się jaśniejszymi latarkami o jasności 900-1000 lumenów, pozwalającymi na wykonywanie zdjęć z ręki, nawet w całkowitych ciemnościach. Fotografia, jak widać daje różne opcje. Statyw przydaje się bardziej do scen statycznych. Przy eksploracji obiektów (bunkry, podziemia, ruiny etc.) zdecydowanie lepiej robić zdjęcia z ręki, bo rozstawianie co chwila statywu jest niepraktyczne. 

niedziela, 18 grudnia 2011

Zimowy spacer

Mój mały pasażer
Będąc na spacerach z dziecięcym wózkiem potrafiłem robić nawet 12 do 15 kilometrów dziennie, oczywiście z nieodłącznym dyżurnym lub głównym aparatem fotograficznym w pogotowiu. Także w zimie spacery na duże odległości były ciekawe. Mój mały pasażer przesypiał nieraz cześć trasy, a ja moglem spokojnie zająć się robieniem zdjęć. Na szczęście sam wózek był bardzo wygodny i pokonywał bez problemu zaśnieżone alejki, z których w lesie przecież nikt specjalnie śniegu  jak w mieście nie odgarniał. Tym razem miałem przy sobie główny aparat fotograficzny, czyli lustrzankę Nikon D200 - był to bowiem rok 2006 i nie wyprodukowano nic lepszego...

Choć Nikon D200 radził sobie bardzo dobrze i nie miałem zastrzeżeń do jakości wykonywanych przez niego fotografii. Tym razem wybrałem się na spacer do parku leśnego na Bemowie, w okolicach lotniska. 

Zimowy monotonny las...
Zimowe kontrasty
Detali miałem dużo do fotografowania, przede wszystkim rośliny, które na białym zimowym tle wyglądały kontrastowo. Zimowe tło pozwala wydobyć rośliny z pierwszego planu - w innych porach roku tło bowiem skutecznie je zagłuszy. Z drugiej strony, widoki ogólne lasu są na tyle powtarzalne, że robienie kilkudziesięciu ujęć nie wnosi już nic specjalnie nowego ponad to co zostało uchwycone na kilku pierwszych ;-)

Czasem warto na niewinny spacer wziąć lepszy aparat, bo dyżurny, przeważnie znacznie słabszy, sprzęt nie zawsze zrobi udane zdjęcia. Akurat tego dnia świeciło słońce, więc warunki fotograficzne były komfortowe dla każdego aparatu :-)

Pogoda dopisała znakomicie i dlatego liście które fotografowałem, wyszły bardzo ładnie na tle błękitnego nieba.

Niebiańskie liście
Słoneczna zima
Wyschnięte martwe liście są same w sobie bardzo smutnym motywem, a uchwycone w czasie pochmurnej, smutnej pogody mogą niestety działać podwójnie deprymująco. Dlatego powinno się w miarę możliwości sfotografować je w ciepłych, słonecznych warunkach jest o wiele ciekawsze, a i same liście podobają się automatycznie znacznie bardziej ;-)

Także zdjęcia krajobrazu wyglądają o wiele przyjemniej, gdy niebo ma błękitną barwę i ładnie uzupełnia biel śniegu oraz kolory lasu. Szczególnie gdy także na pierwszym planie jest coś uchwycone i zdjęcie dzięki temu zyskuje właściwą głębię.


Prze park leśny przechodzi tor kolejowy prowadzący do Huty Lucchini. Sam tor jest też wdzięcznym obiektem do zdjęć, bo pociągi jeżdżą po nim jedynie wyjątkowo, przewożąc złom na przetopienie albo gotowe wyroby.

Przed torami kolejnowymi
"Porzucony" wózek
Także zdjęcie zimowego lasu z niedbale "porzuconym" wózkiem dziecięcym jest samo w sobie ciekawe, gdyż przywykliśmy raczej widzieć wózki pchane lub ciągnięte przez dorosłych. Wózek samotny, i to w takich okolicznościach przyrody, jest czymś rzadko na zdjęciach spotykanym. Ale właśnie to co rzadkie lub nietypowe jest dla fotografii najbardziej wdzięcznym elementem. Nie jest może tak efekciarskie jak modne ostatnio zdjęcia HDR czy fotografie świadomie przekoloryzowane, ale zaciekawia samym zestawieniem, łamiącym nasze stereotypy myślenia. A ponieważ jestem zwolennikiem fotografii jak najmniej poprawianej, więc zaskoczenie czy zestawienie jest moją metodą :-)

A więc podsumowując - spacer, nawet kilkunastokilometrowy, to zdrowie. A spacer z aparatem to także fun i miła pamiątka na przyszłość.

Zabawa światłem - drzewo

Nikon D700
W ramach wywoływania zimy zdjęcia nocne wykonane przy użyciu latarek fotograficznych - w tym wypadku w dość słabej, bo 450-lumenowej wersji. Potem zrobiłem upgrade do wersji z dodatkową komorą bateryjną i jasność skoczyła do 900 lumenów. Ta latarka oświetlała samą koronę drzewa, natomiast na ziemi były umieszczone 3 słabe latarki o jasności zaledwie 67 lumenów, ale długi (2 s.) czas naświetlania sprawił, że i tak przepaliły one śnieg. Oczywiście zdjęcia robiłem ze statywu.

To była nocna sesja na którą zabrałem także mojego szkraba, aby zobaczył jak się w nocy robi zdjęcia. Zrobiłem mu nawet kilka portretów w świetle latarek. 

sobota, 17 grudnia 2011

Zimowy detal - granica naturalna

Nikon D700
A to detal z północnej granicy Polski, z punktu położonego nieomal najdalej na północ w naszym kraju, czyli falochronu chroniącego port rybacki we Władysławowie. Tym razem "słupek graniczny" czyjejś chęci rozgrzania się wódką gorzką żołądkową, wtopioną w oblodzenie wejścia na platformę na końcu falochronu. Na tę platformę wpełzałem w celu robienia zdjęć skutych lodem betonowych kozłów, które były obwarowaniem falochronu. Warto było wspinać się, bo zrobiłem trochę ciekawych ujęć. I poczułem podmuch lodowatej morskiej bryzy ;-)

W ogóle, morze jest miejscem, którego w zimie się unika. Mało które ośrodki wczasowe czy prywatne pensjonaty, są czynne w tym okresie. Sezon przenosi się oczywiście w góry i na narty. Dlatego zdjęcia nadmorskich motywów skutych lodem są tak atrakcyjne, bo nietypowe ;-)

piątek, 16 grudnia 2011

Zimowy detal - granica sztuczna

Nikon D700
Dziś zimowy detal mało znaczący w strefie Schengen, czyli kamień graniczny na granicy polsko-czeskiej w Wiśle. Biało-czerwone barwy są jedynie kwestią pragmatyki - kamień ma się odcinać od otoczenia w zimie (czerwień) i w zielonej porze roku (oba kolory, szczególnie biel). Granica jest oczywiście czysto formalna, jako obywatele Unii możemy ją przekraczać do woli. Granice w górach na ogół były tolerancyjnie pilnowane, gdyż nieraz prowadząca na szczyt ścieżka wiła się zygzakami po obu stronach linii granicznej.

W czasie spaceru po lesie polowałem oczywiście na wszelkie możliwe detale. Tablicę graniczną po czeskiej stronie granicy również wtedy sfotografowałem, a opublikowałem w innym poście na tym blogu. Słupki graniczne są również wdzięcznym momentem do uwieczniania, szczególnie, że te były chyba dość niedawno odnawiane.  

czwartek, 15 grudnia 2011

Zimowe ożywienie - podświetlone

A to zdjęcie pochodzi już z warszawskiego osiedla i zostało wykonane aparatem dyżurnym w czasie roboczego przejścia. Podobny zimowy klimat, także motyw znaku - ale tym razem nieco innego, bo podświetlonego lampą błyskową aparatu. Samo podświetlenie nie byłoby może niczym specjalnym, gdyby nie to że znak zareagował na nie odbijając światło i przez to stał się znacznie lepiej widoczny.

Nikon Cooplix P6000
Znaki drogowe dają tego typu efekty, których na ogół nie znajdziemy w typowych szyldach, reklamach czy "cywilnych" znakach. Podświetlenie wydobywa ze znaku tajemniczą poświatę czyniąc obiekt zdjęcia niekiedy prawie magicznym. Oczywiście wszystko zależy od klimatu fotografii - źle wykonane zdjęcie będzie po prostu typową amatorką ze bojącym po oczach odbiciem od znaku ;-)

środa, 14 grudnia 2011

Zimowe ożywienie - sztuczne

Te ożywienie, nazwałem sztucznym, bo kolo jest generowany przez wytwór ludzkiej cywilizacji. Znajdujący się zresztą niedaleko miejsca wykonania wczorajszego zdjęcia, bo także na podejściu do twierdzy Srebrna Góra, która jak widać jest kopalnią zimowych tematów ;-) Trzeba jednak przyznać, że zima była tam po prostu popisowa, a ośnieżenie drzew i budowli wręcz modelowe. Trudno się więc dziwić, że nie żałowałem tam aparatu :-)

Nikon D700
Tablice i znaki - szczególnie drogowe - są wspaniałym elementem ożywienia zimowego krajobrazu. Mają nie tylko kolorystykę, ale także znaczną schematyczność, a kolory są najczęściej jednolite i bardzo wyraziste, przez co mocno odznaczają się na zdjęciu.