czwartek, 21 marca 2013

Oczekiwanie na słońce

Skoro było oczekiwanie na prąd  to logiczne może być oczekiwanie na słońce, które jest dzienną analogią prądu zasilającego żarówki. Oczywiście można też mówić o prądzie do ładowania baterii w aparacie. Ale na zdjęciu mamy piękne słonce ten aparat oświetlające. Więc na słonce już czekaliśmy i się go doczekaliśmy. Można robić zdjęcia kropel spadających z roztapiających się sopli lodu :-)

Nokia300
To robocze zdjęcie mojego ekwipunku w czasie spaceru po Parku Leśnym Bemowo, dosłownie 5 dni temu. Plecak Lowepro, aparat Nikon D700 (który po sprzedaniu D90 stał się moją główną podręczną lustrzanką) i Tamron 28-300 mm. Z tym obiektywem związana jest zabawna historia. Wydawało się, że nie umie sobie biedak poradzić z łapaniem ostrości - ciągle kręcił pierścieniem jej nastawiania. A to była wina aparatu - niestety dźwigienka zmiany trybu ostrości jest tak zrobiona, że przy jej wciśnięciu mamy tryb ciągły, a nie pojedynczy. A wcisnąć ją można przez nieszczęśliwy uchwyt aparatu w tym miejscu. I obiektyw ciągle kręci - bo tak każe błędnie ustawiony aparat ;-) I doszedł jeszcze jeden element do tzw. "higieny aparatu  czyli rutynowego przywracania ustawień standardowych po każdej wyprawie - muszę sprawdzać tryb ustawiania ostrości.

środa, 20 marca 2013

Oczekiwanie na prąd

W oczekiwaniu na prąd - tak można by zatytułować te zdjęcie, z serii wykonanej podczas podróży zimowej, z której inne zdjęcia były też niedawno publikowane. Te zdjęcie zostało zrobione w czasie postoju pociągu, więc nie było problemów z uchwycaniem ostrości lub poruszeniem obrazu - a wykonywałem je "tylko" komórką (znów nie chciało mi się wyciągać z plecaka lustrzanki, tak jak w przypadku zdjęcia prezentowanego wczoraj) :-)

Nokia N900
Może kiedyś wybiorę się w podróż koleją tylko po to aby robić zdjęcia krajobrazów z okna wagonu, ale wtedy dla spokoju powinno się wykupić cały przedział i umieścić w nim przenośne studio fotograficzne. Można by tak zrobić przy okazji wyjazdu gdzieś z paczką przyjaciół - ale nie zanosi się na realizację takiego pomysłu w czasie gdy utrzymują się jeszcze tegoroczne śniegi ;-)

wtorek, 19 marca 2013

Oczekiwanie na nieuchronne

Zaczynam mini cyk poświęcony oczekiwaniu. Dziś oczekiwanie na nieuchronne - symboliczny kawałek śniegu na gałęzi tui. W oczekiwaniu na nieuchronne stopienie się i zatracenie. Ale los tego kawałka śniegu być może jest kłamliwy, bo jego zdjęcie zostało wykonane pod koniec krótkiej odwilży, przed nawrotem mrozów  Więc może ten kawałek dolał przeżyć - a jeśli nawet nie on, to jego więksi bracia rozmieszczenia na sąsiednich gałęziach :-) 

Nokia N900
Te zdjęcie jest przykładem zarazem lenistwa jak i spontaniczności. Lenistwa - bo wykonałem je komórką mając w plecaku lustrzankę, której nie chciało mi się wyjąć. A spontaniczności - bo nie przeszedłem obojętnie i wypatrzyłem detal do zdjęcia. Te zdjęcie niewątpliwie przewyższa jakością analogowe fotografie wykonywane 20 lat temu, ale jednak nie dorównuje porządnym aparatom. Niestety, takich aparatów nie nosi się na ogól ze sobą na co dzień - a komórki tak ;-)

poniedziałek, 18 marca 2013

Czas na dane

Ostatnie zdjęcie czasowe - na początek nowego pracowitego być może tygodnia. Czyli czas na dane. Tak można to nazwać. Płyta wisząca na drzewie - prawie jak choinka. I faktycznie prawie, bo te drzewo, niedaleko bemowskiego lotniska i wysypiska śmieci na Radiowie, jest faktycznie obwieszone śmieciami niczym choinka. A prezentowana dziś płyta była w miarę najciekawszym do sfotografowania detalem. I zarazem na tyle nisko położonym, że można ją było ująć z sensownej perspektywy :-)

Nikon D90
To zarazem ilustracja banalnej prawdy, że zawsze warto patrzeć w górę gdy się chodzi z aparatem. Tak samo zresztą jak warto patrzeć w dół. Bo to co ciekawe do zdjęcia właśnie często jest nie na wysokości naszych oczu i nie tam, gdzie się najczęściej tego spodziewamy. Wczoraj pokazałem liście, które też były w górze. Trzeba było spojrzeć ponad siebie aby je dostrzec. Tak zwykle bywa z ciekawymi detalami - cześć z nic jest ciekawa po porostu dlatego, że rzadko kiedy są uwieczniane, z tego powodu że nie są zauważane :-)

niedziela, 17 marca 2013

Czas na zieleń

Skoro wczoraj był czas na zielone światło, to dziś pójdźmy po całości i ogłośmy czas na zieleń. Bardzo to na czacie, bo wyglądamy już wiosny. Przydałoby się wreszcie zakończyć zimowe wspomnienia i ogrzać się w promieniach wiosennego słońca. Daję zatem zielone zdjęcie ku pokrzepieniu serc. Prawie na sam koniec mojego mini cyklu coś zielonego, ciepłego i słonecznego :-)

Nikon D90
Detale leśne to moje ulubione motywy w czasie robienia zdjęć w lesie. O wiele lepiej oddają piękno lasu niż szerokie widoki, które nie zawsze potrafią zapierać dech w piersiach. Od detali leśnych zresztą też się zapierania dechu w piersiach nie oczekuje, ale przynajmniej liczy się na to, że będą ciekawe. Na pewno dobrze oświetlony liść będzie ciekawsze niż nudna i powtarzalna leśna droga nie mająca nic szczególnie ją wyróżniającego od kilometrów innych leśnych dróg jakie zostały sfotografowane ;-)

sobota, 16 marca 2013

Czas na zielone światło

Zaczął się upragniony weekend więc czas na zielone światło. W przenośnym znaczeniu - witajmy zaczynający się wypoczynek. Całkiem dosłownie - to zielone światło lasera, penetrujące dym utworzony przez jego wytwornicę. Dwa sprzęty które zostały mi po koledze DJ jako prezent. Dzięki temu mogę robić zadymę do celów fotograficznych i świecić laserem. W sumie niedrogie to urządzenia i dlatego mi się zostały :-)

Nikon D90
Nie trzeba mieć lasera i wytwornicy dymu aby zrobić w domowych warunkach ciekawe, nietypowe zdjęcia światła i cienia. Czasem wystarczy do tego zwykła latarka. Albo - w ciekawszym przypadku - promień słońca wpadający przez okno. Albo świeczka. Albo palnik kuchni. Albo kontrolka jakiegoś domowego sprzętu czy przebłysk od komputerowego czy telewizyjnego ekranu. Albo umieszczone w mieszkaniu punkty świetlne czy lampki. Wystarczy tylko chcieć te światło dostrzec i sfotografować je ;-)

piątek, 15 marca 2013

Czas na perspektywy

Czas na perspektywy to pojęcie bardzo względne. Dosłownie to może być jakaś perspektywa, która się jawi nam przed oczami, na przykład taka jak na prezentowanym dziś zdjęciu. W przenośni - tej milszej - to może być perspektywa niedługiego weekendu. Ale w przenośni bardziej refleksyjnej - to może być perspektywa życia, pracy, realizacji jakiegoś zadania. I niestety niekoniecznie musi to być dobra perspektywa - może być całkiem zła i ciemna. Albo beznadziejnie zrujnowana, jak prezentowana na zdjęciu hala ;-)

Nikon D3X
Może nie aż tak beznadziejnie zrujnowana jak inna hala, położona kilkadziesiąt metrów w prawo. Te zdjęcie pochodzi bowiem ze starej cegielni w Prokopowie koło Pleszewa. W 2006 roku fotografowałem ją Nikonem D200 w stanie bardzo dobrze zachowanym. Sześć lat później była już zdecydowanie bardziej zrujnowana - a położony po prawej stronie od prezentowanej na zdjęciu hali budynek główny (zawierający piece i suszarnie do cegieł) był w jednej czwartej zawalony. 

czwartek, 14 marca 2013

Czas na energię

Skoro czas na coś pożytecznego, to trzeba mieć najpierw siłę do działania. Więc czas na energię. W tym przypadku tylko symboliczny, bo nie ma jak dostarczyć energii jeśli nie pociągnięto druta. Tak, czasem ciągnięcie druta jest bardzo pożyteczne. I pozwala nabrać prawdziwej Mocy. No ale tym razem druta nie ma, są tylko izolatory. Ale metaforyczne Pragnienie Druta jest nadal obecne. A dzięki niemu obecne jest też Wielkie Pragnienie Energii ;-)

Nikon D90
Detal z Fortu Bema. Kiedy spaceruje się w jakimś miejscu po raz nieomal setny, to wydawać się może że wszystko zostało już sfotografowane. A wcale tak nie musi być. Często fotografując jakiś obiekt idziemy po niematerialnych ścieżkach zwiedzania. Skupiamy się na półautomatycznym rejestrowaniu tego co typowe do uwiecznienia. A pomijamy coś, nad czym nie mamy nawet czasu się zatrzymać. Dopiero w innym momencie udaje nam się wyrwać z tej automatyki i spojrzeć na obiekt innymi oczami. I wtedy robimy zdjęcie, którego wcześniej nie było ;-)

środa, 13 marca 2013

Habemus papam

I stało się. Mamy nowego papieża - Franciszka. Pierwszego o tym imieniu. A Franciszkowie ładnie zapisali się w dziejach. Święty Franciszek z Asyżu - uduchowiony, dobry, patron franciszkanów zajmujących się pomocą ubogim, a dodatkowo uważany z prekursora ekologii. Idealny do naprawiania świata - zarówno w wersji duchowej jak i społecznej oraz ekologicznej. Ale był też król Francji o tym imieniu - całkiem skuteczny. Był też Franciszek I Lotaryński, mąż cesarzowej Marii Teresy - od którego zaczął się dom Habsbursko-Lotaryński. A więc więc to imię ludzi, którzy patronują zmianom - miejmy nadzieję, że na lepsze :-) 

Nikon D700
A lądujący Labędź pochodzi z nietypowego zimowego wyjazdu fotograficznego nad morze. Został sfotografowany w kanale portowym portu w Ustce. Ląduje na wodzie odbijającej przychylność Nieba. I jest biały, jak papież. A teraz, gdy już wylądował, niech steruje Nawą Piotrową i poprowadzi ją we właściwym kierunku, omijając rafy ale też nie tracąc z oczu istotnych wyzwań współczesnego świata :-)

Czas na odpoczynek

Skoro mamy jakiś czas, to może zacznijmy od lenistwa w środku tygodnia - czas na odpoczynek. Na spanie czy na leżenie. Potem zajmiemy się bardziej dramatycznymi czasami. Czasem aby pokonać piętrzące się przeszkody trzeba najpierw dobrze odpocząć i nabrać sił. Więc odpoczywamy w środę - w dniu który nazwałem kiedyś middleweek - czyli środkiem tygodnia. Umieszczenie tego tematu dziś ma też podwójne dno - skoro dziś trzynasty, to może prześpijmy spokojnie możliwy pech ;-)

Nikon D700
Gdy się ma takie piękne łóżko, to czas na spanie jest zawsze wspaniały. Ale tylko na pozór może się tak wydawać. Łóżko pokazuje w pewnym sensie status społeczny, podobnie jak wystrój i koszt calego mieszkania, czy domu w którym się mieszka. A wysoki status społeczny często rujnuje człowieka od środka. Niby ma pieniądze i luksus, ale w środku może być kłębkiem nerwów na prostej drodze do przysłowiowego zawału. pamiętajmy więc, że nie szata zdobi człowieka, ale wewnętrzny spokój jaki mamy - i to jest nasz największy luksus ;-)

wtorek, 12 marca 2013

Czas na czas

Rozpoczynam dziś cykl "czas na". I na początek po prostu czas na czas. Wydaje się dziwne - czas ma zawsze czas. Ale nie jest to dziwne, jeśli przymierzymy ów teoretyczny czas do własnego zabieganego nieraz życia. A czasem nawet nie tyle zabieganego, co pełnego niepewności do przyszłości  a więc pozbawionego pozytywnego czasu, czasu na odpoczynek i czerpanie z życia radości. Tak czy inaczej, pozytywny czas zawsze się przyda. Nawet jeśli - jak na dzisiejszym zdjęciu  jest go tylko minuta.

Nikon D700
A może godzina? W sumie nie wiadomo. Jest to panel sterowania od kuchenki mikrofalowej, więc obstawiałbym oczywiście minutę - raczej nie używa się kuchenki przez godzinę. Może do jakiegoś bardzo skomplikowanego i delikatnego rozmrażania, ale nie do szybkiego podgrzania. Więc to raczej minuta. Na wyświetlaczu minuta  ale ja straciłem więcej czasu na rozpisywanie tych minutowych dywagacji na moim blogu - to taki mały paradoks czasu ;-) 

poniedziałek, 11 marca 2013

Krajobraz z pociągu

A te zdjęcie wykonałem już w czasie jazdy pociągiem. Krajobraz zimowy, który nazwałbym krajobrazem jak z bajki. Zdjęcie robione pod słońce, więc zamglone - niczym z jakiejś Nibylandii. Gdzieś w oddali skupisko domów, drzew, dym snujący się z komina. I malutki, ledwo dostrzegalny znak cywilizacji - ułamek słupa wysokiego napięcia przy lewej krawędzi zdjęcia.

Nokia N900
Nie bardzo miałem ochotę stać przy wyziębionym oknie w korytarzu, ale po jakiejś godzinie były znacznie ciekawsze krajobrazy i mogłem je sfotografować. Niestety nie pomyślałem już o tym. A potem w ciągu dnia załatwiałem sprawy urzędowe, miałem dużo chodzenia i nie miałem już głowy do fotografii. Trochę szkoda, ale takie życie...

niedziela, 10 marca 2013

Droga z pociągu

Z okna pociągu fotografowałem już troszkę lepszym aparatem - pięć megapikseli z optyką Zeissa, w Nokii N900. Ale co z tego, że optyka renomowanej firmy skoro obiekty wielkości główki zapałki? W tym przypadku pociąg stał chwilę, więc mogłem zrobić zdjęcie nieporuszone. A był to pierwszy zimowy krajobraz jaki trafiłem w roku 2012 - zdjęcie pochodzi z 8 grudnia. 

Nokia N900
Wcześniej w warszawie przez kilka jeden czy dwa dni leżał większy śnieg, ale krajobraz zimowy kojarzy mi się raczej nie z wielkim miastem i śniegiem między blokami, lecz z przyrodą i krajobrazem. Miałem taki krajobraz za oknem pociągu - potem zresztą miałem ciekawszy, ale już wtedy nie stałem przy oknie i nie robiłem zdjęć. Trochę szkoda :-)

sobota, 9 marca 2013

Dziki pociąg

Dziki pociąg to jak najbardziej dosłowne sformułowanie, ale nie dotyczące dzikości, tylko dzików. Podobno pociąg, którym jechałem w stronę Zakopanego uderzył w stado dzików - i stąd półtoragodzinne opóźnienie na Dworcu Centralnym w Warszawie. Sfotografowałem więc zestawienie informacji o odjeździe pociągu o godzinie 1.30 w nocy wraz z zegarem dworcowym wskazującym wtedy godzinę 2.35. Niestety, to tylko aparat w telefonie, więc i jakość słaba :-)

Nokia C2
Miałem wtedy lustrzankę w plecaku, wziętą na wszelki wypadek - jechałem załatwiać sprawy urzędowe a nie na wycieczkę fotograficzną, ale mimo wszystko zabrałem aparat. Nie wyciągałem go jednak na dworcu nie chcąc prowokować ewentualnej reakcji ochrony. Potem zresztą też go nie wyciągałem - zalatany byłem, ale nie tłumaczy to mnie. Można było zrobić jakieś zdjęcia :-)

piątek, 8 marca 2013

Wszytskiego najlepszego dziecioroby :-)

A dziś życzenia z okazji Dnia Kobiet - ale na wesoło i nieco kontrowersyjnie. To nie jest masz gejów i lesbijek - tutaj idą dziecioroby. Oczywiście, dziecioroby to nie tylko kobiety, bo do dziecka, tak jak do tanga, trzeba dwojga. Ale to kobieta jest bardziej kojarzona z dzieckiem i macierzyństwem. No więc dziecioroby idą - w czasie Marszu Niepodległości w 2011 roku. tego samego, w czasie którego podpalono samochody newsorobów, czyli TVN.

Nikon D90
W dobie standardowych życzeń zawsze lepsze byłby życzenia ciekawsze i niebanalne. Dlatego staram się zamieszczać nieszablonowe zdjęcia z okazji rożnych świąt. A poza tym i tak się nie da, bo nie mam zdjęcia tulipanów ;-)

czwartek, 7 marca 2013

Zielona trawka

Twarda skala pod nogami, mało gruntu, ale jednak kwietnie zielona wegetacja, nawet w postaci delikatnej trawki. Nawet na twardym głazie może pojawić się roślinność. Nawet najbardziej twarda życiowa sytuacja może nieść ze sobą ziarno nadziei, które może wykiełkować. Nadzieja bowiem umiera ostatnia ;-)

Nikon D700
W czasie wejścia na Szczeliniec Wielki nie poprzestawałem na patrzeniu pod nogi na stopnie i na rozglądaniu się ogólnie po okolicy. Wypatrywałem detali wartych uwieczniania. Nie jest łatwo wypatrzyć taką delikatną trawkę jeśli nie mamy uwrażliwionego na poszukiwanie bawet delikatnych subtelności. Ale przy pewnej wprawie to jest już rutyna ;-)

środa, 6 marca 2013

Zielone wyjście

Nikon D700
Z każdej sytuacji jest wyjście, ale nie zawsze jest to wyjście słoneczne i poniekąd zielone. Nie chodzi tu oczywiście o dosłowne interpretowanie zdjęcia, bo akurat sfotografowany przesmyk między skałami do wyjścia raczej nie prowadzi. Ale o piękne słońce, które napawa optymizmem. I o zieleń igliwia oraz mchów - które tak radośnie ożywiają scenę, pełną niepokojących cieni. To taki symboliczny prosty przykład optymizmu, który poradzi sobie ze wszystkim :-)

To jeden z momentów pięknego słonecznego oświetlenia w czasie mojej wycieczki, zresztą wcześniej nieplanowanej, na Szczeliniec Wielki. Słońce raz się pokazywało a raz chowało, nawet padał deszcz. I w słońcu można było zrobić piękne ujęcia. szkoda tylko, że karta pamięci, na którą wymieniłem poprzednio zapełnioną, odmówiła posłuszeństwa i schodząc ze szczytu nie mogłem już powtórzyć ujęć w lepszym słońcu. 

wtorek, 5 marca 2013

Płomyk nadziei

Dziś koniec serii o nadziei. A więc do dobry koniec płomyk nadziei. Coś bardzo symbolicznego ale i oklepanego. Nadzieja, która się rozpala - i jak na razie nie gaśnie. A nawet całkiem dobrze rozświetla to, co naokoło. I pali się tak intensywnie, że daje nadzieję, że się jednak uda. I ciepło tego płomyka powinno nas rozgrzać. To też jest optymistyczne ;-)

Nikon D3X
Zdjęcie pochodzi z "wszystkoświętej" sesji fotograficznej na warszawskich Powązkach. Ta sesja pochodzi z roku 2011 i została wykonana aparatem studyjnym. Poprzednią robiłem aparatem reporterskim o dużej czułości. 

poniedziałek, 4 marca 2013

Para nadziei

A to nietypowa nadzieja - para nadziei - czyli para tęczowych odblasków na drewnie stołu w lesie. Efekt parania promieni słońca, które odbijają się od jakiegoś elementu roweru i rozszczepiają na barwy składowe. I mamy mini tęczę. I to nawet podwójną - niczym para gejowska ;-)

Nikon D90
A stół kojarzy się z jedzeniem, gośćmi, życiem rodzinnym - czymś pozytywnym i także pełnym nadziei. nawet jeśli jest to symbolizowane przez stół umieszczony w lesie. Ale dopóki nie ułożymy sobie życia, można powiedzieć że nasze życie jest właśnie "w lesie". Więc tęczowa wróżba w lesie jest mimo wszytko całkiem na czasie :-)

niedziela, 3 marca 2013

Wyjście nadziei

Dziś początek krótkiej serii o nadziei. Więc na ten początek wyjście nadziei - nie jakieś tam wyjście awaryjne, ewakuacyjne czy przeciwpożarowe. Tło jest nieciekawe, mroczne, zimne, bunkrowe. Ale napis jest optymistyczny, nieomal fluorescencyjny i pełen optymizmu oraz nadziei. To wyjście nie jest ucieczką, ale bramą do lepszego świata, do lepszej przyszłości - bo to jest właśnie wyjście nadziei ;-)

Nikon D3X
Detal systemu korytarzy podziemnych bunkrów w poradzieckiej bazie wojskowej w Wilkocinie w Lubuskiem. Miejsce zimowania dla nietoperzy i miejsce żerowania dla fotografów. Bylem tam w czasie mojego wyjazdy fotograficznego. 

sobota, 2 marca 2013

Niepewna niepewność

I mamy wyjaśnienie wczorajszej sytuacji "za rogiem". A za rogiem coś miłego - mniej niepewnego bo ciepłego i optymistycznego. Okno z przyjemnym światłem zapraszającej do wnętrza lampy.  Zatem nasza niepewność sama ulega niepewności. I oby życie prowadziło właśnie od niepewności (nawet czarnej i krucho oświetlanej knotem lampki, jak pokazałem na początku serii) do ciepła i szansy na pozytywne otwarcie - czego symbolem może być dzisiejsze uchylone okno.

Nikon D90
Oczywiście to nie ten sam róg, który pokazałem wczoraj, ale ta sama sesja fotograficzna w tym samym miejscu - na Starym Mieście w Warszawie. Noc jest świetnym czasem na uchwycanie takich detali, które za dnia byłby niezauważone w natłoku elementów kamienicznej fasady. Zaś w nocy można je wychwycić pojedynczo, a mrok wygasza inne mniej ważne detale. 

piątek, 1 marca 2013

Niepewny róg

Nikon D90
Niepewny róg - oczywiście budynku. Czyli po naszemu "korner". Bo nie wiemy co będzie "around the corner". Na pewno jest ciemność, bo lampa tego nie oświetla. A gdzie jest ciemność, to czarne myśli i niepewność. Chyba, żeśmy szczęśliwi i zadowoleni z życia - wtedy nie zastanawiamy się nad ciemną stroną rogu. Ale gdy mamy różne bolesne życiowe rozważania  wtedy ciemność atakuje nas bardziej boleśnie :-)

Detal na Starym Mieście w Warszawie. Moje podejście fotograficzne - uchwycać to co drobne i umyka powszechnej uwadze. A w tym przypadku warto mu poświęcić uwagę, gdyż jego miękkie światło uspokaja i delikatnie głaszcze, jakby chciało powiedzieć abyśmy nie obawiali się tego, co nas czeka za rogiem ;-)

czwartek, 28 lutego 2013

Niepewny dach

Tak naprawdę nie jest to dach ale wyższe piętra. Ale określenie "dach" po prostu bardziej literacko mi pasowało. Za to niepewność wyższych sfer jest zdecydowanie realistyczna. Niby chcemy iść do przodu, wspinać się, awansować, osiągnąć coś na wyższym poziomie -  a nie wiemy czy w ogóle jest tam wejście - albo jak to się mawia "dojście" (najlepiej po czyichś plecach). A jak na razie widać tylko beton i przytłaczające kondygnacje. 

Nikon D3X
To też ujęcie ze starej cegielni w Prokopowie koło Pleszewa. Budynek jest przemieszany - cześć starsza wykonana z cegły (wiek XIX a początki sięgają może nawet XVIII) a nowsze konstrukcje z betonu w stylu socjalistycznych fabryk. I te betonowe konstrukcje chyba przetrwają dłużej... Szkoda tylko, że wciąż straszą i nie znajdują żadnego zastosowania. 

środa, 27 lutego 2013

Niepewne oparcie

Niepewne oparcie czeka nas na piętrze, bo misterna konstrukcja do wysuszania cegieł jest już zrujnowana. I sama w sobie nie ma często oparcia, a co dopiero miałaby go komuś udzielać. Niestety, obiekty pozostawione bez opieki potrafią niszczeć w zdumiewającym tempie. Zaledwie sześć lat wcześniej robiłem tu zdjęcia całkiem kompletnego budynku, a dziś nie ma już jednej czwartej hali, a to co pozostało jest pełne dziur i zrujnowane. 

Nikon D3X
Tak wygląda w chwili obecnej stara cegielnia w Prokopowie koło Pleszewa. Obiekt niszczeje używany od czasu do czasu do zabawa paintballowych - o czym świadczą ślady kulek, na które natykałem się w wielu miejscach w czasie jego oglądania. Ale nawet na takie zabawy może się wkrótce okazać zbyt niebezpieczny dlatego prezentowaną dziś halę zamknięto.

wtorek, 26 lutego 2013

Niepewne wejście

Nikon D3X
A gdy wracamy z niepewnego lasu, możemy trafić na równie niepewne schody i niepewne wejście po nich - bez poręczny, z gruzem na schodach. Takie niepewne wejście wzmaga naszą niepewność co do tego, co zastaniemy wchodząc na wyższe piętro. Choć w pewnym sensie mamy pewność, że raczej pięknego, nowego budynku tam nie będzie. Ale to jest jedynie pewność-inaczej. I dobry trick psychologiczny - dopatrywać się pozytywów tam gdzie na pozór ich nie ma, nawet za cenę umysłowej żonglerki. 

A w rzeczywistości schody te prowadzą na piętro szpitala psychiatrycznego Zofiówka w Otwocku - i ja moje oko zostały dobudowane kilkadziesiąt lat później niż sam gmach, postawiony na początku XX wieku. Ale i one zdążyły już stać się szacowną ruiną. I - jak widać - posłużyły także za miejsce krzewienia sztuki graffiti ;-)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Niepewne życie

Wczoraj była niepewna przyszłość za kolczastym drutem, a dziś jej kontynuacja w postaci niepewnego życia, które jest pięknie symbolizowane przez liść. Tyle, że zamiast drutu kolczastego mamy na przednim planie mniej dramatyczną gałązkę. Można uznać ją nawet za podporę liścia, a więc coś pozytywnego - bo liść podparty może nie spadnie tak łatwo, a więc jest mniej niepewny. 

Nikon D3X
Miejsce wykonania zdjęć i czas ten sam - ta sama sesja fotograficzna. Okres późnej jesieni - 21 listopada. Jak widać nie wszystkie liście padły, niektóre się jeszcze trzymają - ale już wtórnie, bo z gałęzi się oderwały. Zawsze zachwycają mnie detale  także jesienne - w postaci pojedynczych liści lub niewielkich ich grup. W tym przypadku też polowałem na takie motywy ;-)

niedziela, 24 lutego 2013

Niepewna przyszłość

Metafora niepewnej przyszłości - zamglone, nieostre i przez to niepewne tło oraz drut kolczasty na pierwszym planie. Też niepewny, bo przerdzewiały. W końcu nie wiemy przed czym drut ma chronić, a być może ma chronić właśnie nas. A tu jego wytrzymałość jest niepewna. Ale na ogól drut kolczasty kojarzy się ze zniewoleniem, a zniewolenie też może nieść ze sobą niepewną przyszłość, pomimo że nie żyjemy już w zbrodniczych nazistowsko-stalinowskich czasach. 

Nikon D3X
Tereny naokoło lotniska Bemowo są kopalnią tematów związanych z drutem kolczastym - dawniej cale lotnisko było nim pracowicie ogrodzone, ale dziś w nowszych miejscach wstawiono po prostu zwykłą siatkę ogrodzeniową. Jednak idąc, lub raczej jadąc rowerem, na spacer, nigdy nie wiem ile metrów drutu kolczastego będę mógł dodać do mojej fotograficznej kolekcji ;-)

sobota, 23 lutego 2013

Niepewny płomień

Dziś zaczynam cykl o niepewności. Na początek to co najmniej pewne, czyli płomień. Łatwo, a nawet przysłowiowo łatwo, gaśnie. Jest wrażliwy na wpływy otoczenia. Ale może na tym polega sama natura niepewności - nie wiemy kiedy coś zgaśnie, zakończy się, przestanie działać. Można powiedzieć, że na dzisiejszej fotografii mamy modelową niepewność - bo nie dość, że delikatny niepewny płomień, to jeszcze ciemne i niepewne co do swojej zawartości tło. 

Nikon D3X
Już drugi raz z rzędu robiłem (w roku 2011) nocną sesję zdjęciową na Powązkach w Warszawie - w dniu Wszystkich Świętych. Tym razem z lepszym aparatem. Ale bez statywu i urządzenia wspomagającego wyostrzanie (sam aparat tego nie ma, bo jest wysokiej klasy sprzętem i zakładano, że będzie miał lepszej jakości zewnętrzne urządzenia wspomagające). Było więc trochę problemów z ostrzeniem w warunkach bardzo ciemnego oświetlenia :-)

piątek, 22 lutego 2013

Kombatant inaczej

Nikon D90
Kombatant inaczej - ale w tym wypadku to słowo ma podwójne znaczenie. Ogólnie, kombatant jest zdecydowanie za młody - przywykliśmy kombatantów pojmować jako ludzi dojrzałych, a czasem wręcz leciwych. Ale  nie w tym tkwi problem z interpretacją. Mamy tu bowiem symboliczne nawiązanie do dwóch rodzajów kombatanctwa. Z jednej strony kombatanctwo wojenne, a szczególnie powstańcze - kotwica Polski Walczącej kojarzy się popularnie z Powstaniem Warszawskim. Z drugiej strony nasz kombatant trzyma w ręku kawałek styropianu, który przypomina sławetne strajki i sypianie na styropianie, które z perspektywy dzisiejszego czasu też zalicza się już do czynów kombatanckich :-) 

Czasem fotografowanie graffiti pozwala skomponować kompletnie nieprzewidzianą scenę, mającą zupełnie inną głębię symboliczną. W tym wypadku bylem w stanie dostrzec tę podwójną symbolikę już w czasie robienia zdjęcia, dlatego wykonałem ich specjalnie kilka, aby uchwycić najlepsze ujęcie młodocianego modela :-)

czwartek, 21 lutego 2013

Patriota inaczej

W dalszej części cyklu przedstawię dwa bardziej ważkie gatunkowo w swojej symbolicznej interpretacji zdjęcia zdjęcia. Na początek patriota inaczej - czyli młody bojownik o Wolność i Niepodległość, albo o cokolwiek innego. Wszystko byłoby w porządku, ale jest kilka drobnych problemów. Wiek ma za młody nawet jak na lwowskie orlę, ubrany jest niezbyt patriotycznie, a do tego siedzi na resztkach uszkodzonej lawety carskiej armaty, choć to może być akurat symbol (może zbyt trywialny) zwycięstwa nad tyranią zaborcy ;-)

Nikon Coolpix 8400
W praktyce to oczywiście nie jest oryginalna armata trzyfuntowa ale jej replika umieszczona na Forcie Bema. I jakimś cudem zdewastowana - a do tego trzeba mieć już talent, bo armata to nie kosz na śmieci który można łatwo zniszczyć. Polak jednak potrafi - a w tym przypadku niestety potrafi. Ale może kolejne pokolenie wyrośnie na bardziej pokojowo nastawione - a razie ma nad czym dumać :-)

środa, 20 lutego 2013

Lektura inaczej

A dziś już coś lżejszego - ale tylko w przenośni, bo w realnym świecie to jest tak ciężkie, że mianem betonu określa się przysłowiowo coś niemrawego, nieruchawego i zafiksowanego. Ale nie o ciężkości chciałem pisać - lecz o lekturze inaczej. Trudno mieć bowiem inne skojarzenia, chyba że ktoś wolałby śpiewanie inaczej - jeśli ma na myśli Kubę Sieniewicza. A bardziej wyrafinowani intelektualiści mogą w tym dostrzec symboliczne zabetonowanie polskiej edukacji, do tego skostniałem w przekazywaniu na okrągło nie do końca już adekwatnej do współczesnych wyzwań wiedzy.


Może nie dotyczy to akurat ponadczasowej prozy pana Henryka, ale zapewne cala masa innego materiału nadaje się do zmian. A i piękno sienkiewiczowskiej prozy nie uzasadnia zmuszania młodych ludzi do czytania na siłę całych dzieł autora, od deski do deski. Lepiej byłoby poprosić ich o przeczytanie wybranego fragmentu, aby zdążyli poznać język Mistrza, a jednocześnie nie nabrali do jego twórczości odruchu wymiotnego. Szkoła nie powinna zmuszać do lektury, ale powinna do niej zachęcać. 

wtorek, 19 lutego 2013

Niebo inaczej

To samo miejsce, Prokopów koło Pleszewa, i ta sama zrujnowana stara cegielnia - ale tym razem boczna hala, nowsza, betonowa i z nowszym dachem, bardziej odpornym na niszczycielskie działanie czasu. Więc jest to coś jakby niebo inaczej - ze względu na wysokość i ogrom tej hali. A właściwe niebo nad Prokopowem było wtedy bardzo szare i smutne - i jednostajne. Więc dach tej hali był przynajmniej niebem w miarę ciekawym konstrukcyjnie ;-)

Nikon D3X
Taka smutna refleksja nasuwa się w związku z tym zdjęciem, jak i całą sesją wykonaną w tym obiekcie. Po sześciu latach technika fotograficzna poszła bardzo mocno do przodu, co wyraża się w jakości i rozdzielczości zdjęć - ale za to stan obiektu poszedł bardzo mocno do tyłu... Niestety, jedni pracują nad rozwojem techniki,a le inni nic nie robią aby ratować to, co niszczeje...

poniedziałek, 18 lutego 2013

Droga inaczej

Droga czy korytarz - ale w tym przypadku droga inaczej, bo drogi prawe nie ma, skoro jest tyle dziur w podłodze. Stara cegielnie w Prokopowie koło Pleszewa fotografowana 6 lat temu i fotografowane niedawno - studium popadania w ruinę. Dawniej piętro z regalami do suszenia cegieł było całe. Teraz znacznej części podłogi (i regałów) po prostu nie ma, a jedna czwarta hali po prostu zawaliła się. Kolejny przykład obiektu, który zakonserwowany być może mógłby stać się atrakcją turystyczną i użytkową. A teraz jest nie-użytkową ruiną.

Nikon D3X
Do tego stopnia nie-użytkową, że miałem problem z wejściem na piętro z regalami - bowiem schody na nie prowadzące były w połowie zdemontowane. Musiałem skakać tam z innego piętra, a potem skakać z tego piętra na ziemię. Trochę tego skakania było, ale warto było udokumentować ruinę tego pięknego niegdyś zabytku...

niedziela, 17 lutego 2013

Funkcjonalność inaczej

Nikon D700
To zdjęcie wydaje się niepozorne - ot drzwi do toalety. Ale tak naprawdę ukazuje ono głębię funkcjonalności inaczej. Toaleta bowiem jest mini łazienką, wyposażoną także w prysznic - a więc sprawa poważniejsza niż tylko posiedzenie natronie. Ale co gorsza - wejście do niej prowadzi wprost z reprezentacyjnego salonu, tuż obok kuchni. Trudno chyba o lepsze architektoniczne faux pas. 

Nie jestem architektem ale wydaje mi się że wejście do WC powinno być ulokowane dyskretnie, najlepiej gdzieś z korytarza - tak aby goście ewentualnego przyjęcia mogli dyskretnie z toalety korzystać. A jeśli zamiast toalety mamy mini łazienkę, to tym bardziej powinna ona być położona w pobliżu pokojów mieszkalnych, lub pokoju gościnnego, a nie przy reprezentacyjnym salonie. Trudno mi sobie wyobrazić przyjęcie w salonie w czasie którego ktoś defiluje w drodze do łazienki, w szlafroku i z ręcznikiem na ramieniu. Tak samo niezręcznie czułbym się wchodząc do takiej publicznie eksponowanej toalety na oczach wszystkich gości. Czyżby rozkład tego mieszkania projektował jakiś architekt-inaczej?

sobota, 16 lutego 2013

Słońce inaczej

Otwieram dziś cyk nie-normalny, bo mówiący o czymś "inaczej". Na początek słońce inaczej - czyli zestaw moich latarek eksploracyjnych wraz z dużą latarką fotograficzną. Zdjęcie pochodzi z mojej wycieczki z synkiem do bunkra pod Łomiankami - stąd zestaw latarek oświetleniowych dla dwóch osób. 

Nikon D90
W sumie pięć sztuk - największa to latarka fotograficzna, z siedmioma diodami, i bardzo ciężka. Jej szybka jest mleczna, dlatego że na latarkę założyłem dyfuzor rozpraszający i zmiękczający światło. Dwie latarki ręczne i dwie czołowe są jedynie latarkami oświetleniowymi - nie posiadają założonych dyfuzorów i służą jedynie do oświetlania drogi. 

piątek, 15 lutego 2013

Woda na sucho

Nikon D700
I na koniec woda-inaczej czyli woda na sucho. Lód jest taką postacią wody, oczywiście jeśli nie ma roztopów i lód nie cieknie. W środku górskiej zimy nie grozi to jednak. A szczególnie w historycznym miejscu, sztolni walimskiej kompleksu Riese. Głębiej w sztolni nie było lodu bo i temperatura była dodatnia, ale im bliżej wyjścia tym bardziej widać było skutki zimowej pogody. I dlatego można było sfotografować piękne sople.

Nawiasem mówiąc, to przejście między "porami roku" czyli zimową temperaturą na zewnątrz a mikroklimatem w samej sztolni, jest dla postronnych widzów kompletnie niezauważalne. Sople są oznaką przebywania w części "zimowej" ;-)

czwartek, 14 lutego 2013

Woda do większych czynności

Woda w umywalce to tylko efekt mycia rąk czy zębów. Ale jest też miejsce gdzie gromadzi się woda do większych czynności. Woda w wannie to mini ocean, w którym się zanurzamy aby nie tylko się umyć, ale także zrelaksować czy nawet oddać marzeniom. A gdy w łazience mamy niebanalny design i mile światło - o relaks i marzenia znacznie łatwiej ;-)

Nikon D700
A dla mieszkań takich jak to w którym obecnie mieszkam nie ma przewidzianych takich luksusów - i przywykłem już fo kompania się pod prysznicem. Ale do tego aby się umyć - przeważnie na szybko i w biegu - nic więcej nie trzeba. Ale kto wie jak się potoczy koje życie w przyszłości - może będę miał też jakąś wannę ;-)

środa, 13 lutego 2013

Woda do małych czynności

Woda w kranie i w umywalce - do prostych czynności. Można by rzec, że małych. Takich jak mycie rąk. Albo mycie innych części ciała. Na przykład zębów - i nie tylko... Przychodzi na myśl porównanie tej umywalki do jakiegoś mitycznego Kielicha Higieny. Ale to taki kielich-inaczej, z którego się nie pije, a do którego się wylewa :-)

Nikon D700
Designerska umywalka wygląda ładnie, ale jest zdecydowanie trudniejsza do utrzymania w czystości niż zwykła porcelanowa - wszelkie zacieki na lustrzanej powierzchni widać o wiele lepiej. Niejako do takiej umywalki powinno się dołączać od razu osobę sprzątającą albo bon na takie usługi ;-)

wtorek, 12 lutego 2013

Woda wyciskana

Nikon Coolpix 8400 
Przypadkiem do wodnego cyklu trafiło się zdjęcie zrobione tego samego dnia, co zdjęcie prezentowane wczoraj. Tylko wodę mamy dziś inną - bo wyciskaną. Dzieciak znalazł torebkę plastikową szukając pryz brzegu fortecznej fosy i nabrał do niej wody. A ponieważ torebka była nie do końca szczelna, więc woda zaczynała się z niej wylewać. A pod wpływem wyciskania, to wylewanie przybrało na sile, aż do momentu gdy cała torebka pękła...

Tego momentu już nie udało mi się uchwycić w udany sposób, ale od starszego kompaktu trudno oczekiwać takiej szybkości działania :-)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Woda wzburzona

Woda spokojna i woda wzburzona - na przykład wrzuconym w nią patykiem. W tym wypadku raczej Patykiem albo nawet PATYKIEM. A może nawet małym drągiem - w wykonaniu mojego synka, do fosy Fortu Bema. I fajnie, że udało się jakoś uchwycić upadek drąga (albo patyka) do wody. Robiłem bowiem to zdjęcie aparatem o generację starszym od do tej pory używanego - musiałem do niego wrócić po utracie nowszego i zdjęcie to pochodzi z pierwszej serii wykonanej tym powracającym do użytku kompaktem. 

Nikon Coolpix 8400
Wbrew pozorom nie było to takie oczywiste, bo zdjęcie robione jest aparatem kompaktowym Nikon Cooplix 8400, jak na dzisiejsze czasy i dość dużym, i nieco leciwym technologicznie. Osiem megapikseli jeszcze jakoś ujdzie ale szybkość ustawienia, fotografowania i zapisu na karcie pamięci nie jest już taka ja w dzisiejszych lustrzankach. Więc uchwycenie wrzucanego do wody kija niekoniecznie musiało się udać :-)

niedziela, 10 lutego 2013

Woda wyciągana

Dziś rozpoczynam mini cykl o wodzie w rożnych ujęciach i rolach. Na początek zatem woda, której tak naprawdę nie ma, ale mogłaby być. Czyli woda w studni. A raczej, w tym przypadku, w czymś innym, jedynie nasuwającym skojarzenia ze studnią. To jest rura sięgająca w głąb bunkra dowodzenia pod Łomiankami - a zarazem dowód na to, że cała konstrukcja sięga jeszcze trzy piętra głębiej pod ziemię, ale nie są to już niestety kondygnacje dostępne. 

Nikon D90
Szkoda, bo być może nie są tak zniszczone i strawione przez pożar jak trzy dostępne piętra bunkra. Swego czasu było w tym bunkrze wiele wyposażenia, ale wszystko zostało albo pousuwane w czasie jego ewakuacji, albo zdewastowane potem. A można było zrobić w tym obiekcie naprawdę ciekawe muzeum i ocalić kawałek historii z czasów PRL.

sobota, 9 lutego 2013

Mroczne wyjście

I na koniec naszego mrocznego cyklu - mroczne wyjście. A dokładniej "wychod". Po poradziecki. I to jeszcze pluralistyczny - w obie strony. Wszystko to w korytarzach poradzieckiej bazy w Wilkocinie, będącej teraz także noclegowiskiem dla nietoperzy - cześć podziemnej bazy jest zamknięta właśnie dlatego aby zimujące ssaki nie były tam niepokojone. 

Nikon D3X
A my opuszczamy mroczny cykl, poświęcony metaforom rożnych pojęć i koncepcji, z motywem przewodnim mroczności, symbolizowanej właśnie przez - najczęściej ciemne - bunkry i podziemia. Miejmy nadzieję, że kolejny cykl zdjęć jaki od jutra zamieszczę, będzie już bardziej optymistyczny ;-)

piątek, 8 lutego 2013

Mroczne ale jaśniejsze

Nikon D90
Latarki fotograficzne potrafią zadziałać cuda, szczególnie gdy bunkier jest od środka wybielony, tak jak stare carskie Prochownie Zajączka niedaleko Cybulic Małych w dalszych okolicach Modlina. Wtedy mroczne jest jaśniejsze - światło latarek odbija się przyjemnie od bielonych ścian. Jest nawet takie wrażenie, że widzimy ten bunkier w świetle dziennym, a on jest w całości pogrążony w ciemnościach.

Na tę wyprawę fotograficzną zabrałem ze sobą synka - a reportaż z niej (zawierający także dzisiejsze zdjęcie) zamieściłem na tym blogu. Z tej wyprawy zapamiętałem dwie rzeczy. Po pierwsze zbawienną nawigację pieszą, dzięki której dotarliśmy do bunkrów przez las, szczęśliwie bowiem zapisałem koordynaty GPS tego miejsca. Bez tego nie trafilibyśmy tam na pewno. A po drugie - komary przeciw którym nie wziąłem żadnego sprayu. 

czwartek, 7 lutego 2013

Mroczny obraz

Nikon D90
Kolejny detal z atomowego bunkra dowodzenia pod Warszawą. Tym razem można to nazwać mrocznym obrazem, choć bardziej pasowałoby do tego określenie mroczne ramy. A w tych ramach można sobie umieścić to, co się żywnie podoba - i to co się tam oczywiście zmieści - nawet na głębokość, bo rama wystaje kilka centymetrów od ściany. Może to więc być zarówno sam obraz jak i płaska gablotka :-)

Nie zawsze za pierwszym razem robimy zdjęcie jakiegoś detalu. Te zdjęcie zrobiłem za trzecim razem, stosując trzeci aparat. Pierwsza wyprawa była z moją  lustrzanką reporterską, druga ze studyjną, a trzecia z aparatem podręcznym - spacerowym. I za trzecim razem dostrzegłem dopiero ten detal wart uwiecznienia. Nie zawsze bowiem za pierwszym razem wystarczająco skutecznie omiatamy wzrokiem miejsce w którym jesteśmy po raz pierwszy i które zaciekawia nas i oszałamia na swój sposób, utrudniając planowe i spokojne dokumentowanie go metr po metrze :-)

środa, 6 lutego 2013

Mroczne oparcie

Mroczne oparcie - pod nieistniejącą już półkę. Oparcie mroczne - bo nieistniejące. Zagadkowe i niekompletne. Ale, przy odpowiednim wykorzystaniu, dające punkt podparcia. Tyle, że dla wielu zastosowań będzie to oparcie niewystarczające. Chyba, że uda się na nim oprzeć jakąś mocną półkę - albo wykorzystać to do zawieszenia jakiejś innej konstrukcji.

Nikon D90
Detal z atomowego bunkra dowodzenia w Łomiankach. Oblepiony kurzem i rdzą. Wiele metalowych elementów jest tam w ten sposób patynowanych. Nikt już nie dba tam o dosłownie rozumianą atmosferę - i metal rdzewieje. A na pewno metal (i nie tylko metal) się tam kurzy. I ogólnie niszczeje.

wtorek, 5 lutego 2013

Mroczny nieporządek

Mroczny wybór prezentowany wczoraj był wyborem drogi, ale za to pomieszczenie było idealnie czyste i pozbawione śmieci. A dziś mamy przeciwieństwo - mroczny nieporządek, albo wręcz koszmarny mroczny bałagan. A mrok potęgowany jest przez wypalone pożarem ściany. Tak wygląda piętrowa sala dowodzenia w atomowym bunkrze rządowym pod Warszawą. Podobno pod ziemią są tam jeszcze trzy dodatkowe zasypane i niedostępne kondygnacje - więc cała konstrukcja sięga sześciu pięter pod ziemię. 

Nikon D700
Odwiedzam ten bunkier od września zeszłego roku i niestety już w czasie tych zaledwie kilka miesięcy trwających odwiedzin byłem niestety świadkiem postępującego rozkradania jego i tak już skromnej zawartości, albo dewastacji tego co w nim zostało i czego się wynosić nie opłaca. A mogło być z tego bunkra zrobione wspaniałe muzeum - kawał żywej historii z czasów PRL.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Mroczny wybór

Nikon D700
A jeśli nie ma mrocznego mętlika, to jest mroczny wybór. Można iść tą lub tamtą drogą - a nawet się wycofać poza kadr. I nawet nie jest już aż tak bardzo mroczno, bo świecą lampy. I w ogóle otocznie jakieś mniej "zbunkrowane" i bardziej ludzkie - może to zasługa ceglanej konstrukcji, a nie zimnego bezdusznego i przyłączającego betonu. 

Podziemia w twierdzy Srebrna Góra - największej twierdzy górskiej w Europie. To samo miejsce w którym udało mi się uchwycić wystrzałowego przewodnika. Na dworze zima i pokrywa śnieżna, a w środku bardzo ciepło (przynajmniej optycznie) i przytulnie. I to pomimo braku mebli czy ciepłego dywanu. Wystarczy sama cegła i dobre oświetlenie - siła perswazji ;-)

niedziela, 3 lutego 2013

Mroczny mętlik

Nikin D700
Mroczny przymus łatwo prowadzi do mrocznego mętliku. Brak możliwości dokonywania swobodnych wyborów pcha nas czasem do kręcenia się w kółko, w jałowym wirowaniu. A najlepszym symbolem tego kręcenia się w kółko jest koło na pierwszym planie prezentowanego dziś zdjęcia - w jednej z wykutych jaskiń kompleksu Riese w Walimiu. 

Nie wiem do czego to koło służyło, raczej nie była tak chyba jakaś zwrotnica. Prędzej podstawa do zamocowania jakiegoś urządzenia. Ale na użytek symbolicznej interpretacji to przecież nie ma znaczenia. Liczy się bowiem ciąg skojarzeń a nie rzeczywiste znaczenie.

sobota, 2 lutego 2013

Mroczny przymus

Nikon D700
Mroczne wejście za nami a teraz pora na mroczny przymus - metaforę konieczności nie podlegającej dyskusji. Doskonale ilustruje to wejście do jednego z obiektów kompleksu Riese na zamku w Książu - wartownia SS z płytą pancerną (dawnej także z karabinem maszynowym) i być może okienkiem do wyrzucania granatów do wejścia. A obok jedyne przejście do obiektu. Zero wyboru i maksimum presji. 

Tak to bywa z przymusem - nie mamy wyboru, musimy korzystać z - jak to dawniej się mówiło - jedynie słusznej drogi. Tym razem przymus jest na szczęście jedynie symboliczny - ale życie niesie ze sobą wiele przymusów naprawdę przymusowych, choć może nie pod groźbą karabinu ;-)

piątek, 1 lutego 2013

Mroczne wejście

Nikon D90
Dziś zaczynam, a mrocznym zimowym miesiącu lutym, mini cykl mrocznych fotografii. Na początek, tytułem wprowadzenia, mroczne wejście. Schodzimy po drabinie z dziennego światła w mrok bunkra. A raczej sektora garażowego atomowego bunkra dowodzenia w Łomiankach. A że światło sprzyja twórczości, przeto w jego blasku na betonowej ścianie rozkwita sztuka graffiti :-)

Tym razem jest to zdjęcie z mojej kolejnej wyprawy, realizowanej razem z synkiem. Dlatego brałem ze sobą "tylko" spacerową lustrzankę D90. Nie chodziło bowiem o jakieś szczególne zdjęcia obiektu, ale o pamiątkowe zdjęcia synka z tej wyprawy.