środa, 9 września 2015

Rozruch na mokro

Rozruch na mokro to coś, co może bez wątpienia być wykonywane płynnie. Nawet wtedy, gdy otoczenie też porusza się płynnie w przeciwnym kierunku. Tak się dzieje w przypadku rzeki Wisły, podobnie zresztą jak i innych rzek, które płyną (same z siebie) w jednym kierunku. Po rzekach płyną zaś rożne statki, lodzie i promy. I właśnie o promie mowa. To prom "Turkawka". Obsługuje go ZTM Warszawa, a ten przewozi ludzi oraz rowery na wysokości Żerania i Łomianek. 

Nikon Coolpix 8400
Korzystałem kilka razu z usług tego promu. Z jednym razem wykonałem najdłuższą wyprawę w okolicach Warszawy, dojeżdżając aż poza pole golfowe w Rajszewie. Innym razem bylem na promie z moim synkiem na krótszej wyprawie rowerowej. W tym roku niestety nie miałem jak z niego korzystać, gdyż nie posiadam chwilowo żadnego roweru. Może zmieni się to na wiosnę przyszłego roku. Byłby wtedy bardzo mile widziany rozruch rowerowy :-)

wtorek, 8 września 2015

Rozruch na sucho

Ruszyła powoli ociężale, ciągnie za sobą czterdzieści wagonów, zaś auta stoją na drodze swojej nie biją przed nią żadnych pokłonów. Bo i nie ma po co ich bić, skoro lokomotywa porusza się z szybkością spokojnie jadącego roweru. Albo lekko biegnącego człowieka. A to oznacza kilka minut czekania, zanim pociąg z Huty Warszawa przejedzie przez drogę w Parku Leśnym Bemowo. Tyle, że tam prawie nie ma samochodów, więc nikt nie czeka. Rozruch na sucho - lokomotywa aż charczy z wysiłku, truje też środowisko naturalne w miarę swoich skromnych możliwości. 

Nikon Coolpix 8400
W sumie trudno się dziwić temu truciu - nie ma poprowadzonej tam trakcji elektrycznej gdyż jest ona nieopłacalna. Po co budować taką trakcję dla być może dwóch pociągów jadących dziennie? To tylko niewielka linia kolejowa zapewniająca transport towarów do i z Huty. A ja dzięki pracy przy pisaniu tekstów SEO zaczynam już rozpoznawać które z wożonych prętów stalowych są ciągnione, a które zbrojeniowe :-)

poniedziałek, 7 września 2015

Rozruch auta

Dziś otwieram mini serię zdjęć poświęconych rozruchowi. Ostatnio robię różne rozruchy w moim życiu, ale nie są to czynności tak natychmiastowe jak rozruch samochodu. Często wymagają całych dni, albo miesięcy do pełnego przeprowadzenia. Mogą jednak być inspiracją dla prezentacji symbolicznie odpowiadających im zdjęć. Najpierw zatem rozruch auta - mojego auta. 

Nikon Coolpix 8400
Te zdjęcie jest symboliczne z innego, ważnego powodu. To ostatnie na tym blogu zdjęcie mojego samochodu, choć w tym wypadku raczej elementu samochodu. Data widoczna na zegarze jest autentyczna, to znaczy jest to data wykonania zdjęcia. A zdjęcie pochodzi z serii ostatnich fotografii mojego auta przed jego sprzedażą. Dokumentuje więc zarówno dziś sprzedaży, jak i przebieg jaki z tym autem wyjeździłem - oczywiście w pełni autentyczny, bez żadnych przekrętów licznika.

niedziela, 6 września 2015

Szkolne ćwiczenia

A na koniec szkolnych impresji coś ze szczyptą humoru. Szkoła kończy się także z ćwiczeniami. A na Bemowie mamy, jak widać, ośrodek sprawności fizycznej - do którego stosowna tablica zabrania wstępu. Bo ćwiczenia grożą utratą życia lub kalectwem. Życie też grozi śmiercią lub kalectwem, ale jednak żyjemy. Jest tyle samochodów i tramwajów, które tylko czekają aby nas zabić. Tyle cegieł, które najchętniej spadłyby nam na głowę. Tyle okien, przez które moglibyśmy wypaść. 

Nikon Coolpix 8400
Prawdopodobnie jest także tylu gorliwych urzędników, którzy lubują się w ustawianiu coraz to ciekawszych tablic. Skoro do ośrodka ćwiczeń (należącego zresztą do WAT) jest zakaz wstępu, to dlaczego ośrodek nie jest ogrodzony, tak jak teren samej uczelni? Skoro zaś ćwiczenia grożą utratą życia lub kalectwem, to czemu takich tablic nie ma na każdym dziecięcym placu zabaw? Przecież to dzieci szczególnie łatwo mogą ulec wypadkom. Gdzie tu konsekwencja i logika?

sobota, 5 września 2015

Eko-droga donikąd

Te zdjęcie nasunęło mi się w związku z wczorajszym tematem - zakazy sprzedawania śnieciowatej żywności w szkołach. Czy jest to może jakaś eko-droga donikąd? Niektórzy uważają, że dzieci i tak kupią sobie śmieciowate batoniki i colę poza szkołą. Inni załamują ręce nad wyższymi kosztami przyrządzania zdrowych kanapek, co spowoduje zmniejszenie obrotów sklepików, gdyż dzieci mają przeciętnie niewielkie fundusze na jedzenie. Jak będzie, czas pokaże. A jeśli to okaże się jednak dobrym rozwiązaniem, to czy w naszym kraju tak trudno wskazać inne dziedziny, w których drogi prowadzą niestety donikąd?

Nikon Coolpix 8400
A niestety prowadzą. Taka to już zasługa naszej klasy politycznej. Tylko, że ta klasa polityczna chyba nie dorosła do szkoły, w której przyszło jej działać. Na zewnątrz rozdają śmieciowate przesłodzone batoniki, w środku zaś pakują cudze zyski do swojej kieszeni. Dla nich każda zamaskowana droga do dobrobytu ma sens. Droga otwarta dla nich, a zarośnięta dla innych. A prywatnie? Zapominana bocznica kolejowa odchodząca do dawnej jednostki wojskowej, przy ogródkach działkowych w Parku Leśnym Bemowo.

piątek, 4 września 2015

Zdrowie na mur beton

Kolejna szkolna impresja. Dziś zdjęcie nawiązujące do budzącego kontrowersje zakazu sprzedawania w szkołach tak zwanej śmieciowej żywności. Ma być zdrowo i ekologicznie - owoce, warzywa i ciemne pieczywo. Zdrowie ma być na mur beton - i to właśnie pokazuje dzisiejsze zdjęcie. Faktycznie, mamy tu apetyczny owoc - na murze i betonie. 

Nikon Coolpix 8400
Graffiti na jednym z małych schronów czy bunkrów na poligonie na warszawskim Bemowie. Przez pewien czas był to teren prywatny, zapewne wykorzystywany do paintballa - ale widocznie przestało się to opłacać, bo brama wyparowała i znów można tam wchodzić bez problemu. Odwiedziłem więc ten poligon po dwóch albo trzech latach nieobecności i zrobiłem nieco zdjęć. 

czwartek, 3 września 2015

Kolej na lekturę

Szkoła kojarzy się z lekturami. Niestety - bo zamiast zachęcać do czytania raczej zniechęcają one kolejne roczniki. Mało kto jest molem książkowym i taka jest naturalna kolej rzeczy. Szkoła ma jednak ambicję zrobić ze wszystkich uczniów zapalonych czytelników. A szkoda, bo edukacyjny przymus na pewno nie zachęci do czytania w dorosłym wieku. Postanowiłem więc zamieścić zdjęcie symboliczne w swojej wymowie.

Nikon Coolpix 8400
Zniszczona i wyrzucona książka to smutny widok. Ale niekiedy treść w tej książce jest symboliczna. W tym przypadku taki jest tytuł - mamy bowiem baśniowy rejs. To dobre pożegnanie z wakacjami, które są takim baśniowym rejsem po niezbyt lubianym okresie szkolnej nauki. Tytuł dzisiejszego posta też nie jest przypadkowy. Kolej jest bowiem jak najbardziej dosłowna. Książka leżała bowiem obok toru kolejowego na warszawskiej Woli. Widać obok niej kamienie podsypki torów kolejowych. Choć obecne na zdjęciu przedwcześnie spadłe zapowiadające jesień liście mogą zmylić naszą uwagę.

środa, 2 września 2015

Szkolna ławka

Nowy rok szkolny już biegnie. Wczoraj to było zaledwie "intro". Pożegnanie z wakacjami. A teraz zacznie się obracać (początkowo powoli, potem coraz szybciej) nasz wspaniały edukacyjny młynek. I dlatego postanowiłem wybrać dwa zdjęcia z mojej kolekcji nawiązujące do szkoły. Oba są też swoistą pamiątką po czymś, co nie istnieje. Dziś zaczynam od szkolnej ławki. To oczywiście metafora, ławka jest w lesie. I nauka jeszcze jest "w lesie" - więc symbolika adekwatna.

Nikon Coolpix 8400
Nauka już jest a ławki już nie ma. To zdjęcie z zeszłego roku. Przedstawia jedną z ławek w lesie na Bemowie. Zostały one usunięte jakiś czas temu. Trudno powiedzieć czy ktoś zamierza ustawić w tych miejscach nowe ławki, ale raczej nie obstawiałbym takiej hojności władz. O tyle dziwne, że ławka nie była w jakimś tragicznym stanie i mogła jeszcze służyć wiele lat. Ale trudno się dziwić, że władza nie interesuje się ławkami - władzę interesuje bardziej koryto.

wtorek, 1 września 2015

Start

A jednak start. Symbolicznie, choć przypadkowo, pierwszego września. Wiadomo co to za data. Same skojarzenia - początek roku szkolnego. Żyjemy w czasach pokoju, więc takie skojarzenie powinno przyjść jako pierwsze. A więc zwrot - koniec wakacji, początek nauki. Ale jest też historia - rocznica wybuchu II wojny światowej. I znów zwrot - w zakresie bytu całych narodów. No i moja mała data zwrotna - powrót do pisania bloga. Postanowiłem to uczcić stosownym zdjęciem. 

Nikon Coolpix 8400
Amortyzator mojego roweru w czasie odpoczynku, niedaleko przejazdu kolejowego w Parku Leśnym Bemowo, obok torów, którymi jeżdżą pociągi do Huty Warszawa. Stare wspomnienie z zeszłego roku, gdyż w tym roku jestem już bez roweru. Ale nie tracę kondycji, bo póki pogoda będzie łaskawa chodzę na spacery (naturalnie z aparatem) także w te rejony. Zatem zaczynam zwrot w blogowaniu.

Zmieniam jednak sam blog. To już nie jest blog czysto fotograficzny. Powracam do początkowej koncepcji tego bloga, stosowanej jakiś czas temu. W tym blogu będzie miejsce także na teksty bez zdjęć, moje własne rozważania na różne tematy. A same wpisy na blogu niekoniecznie będą publikowane codziennie. Oczywiście, w miarę możliwości będę pisał teksty tak, aby zapewnić ich regularną publikację, ale nie chcę by to był jakiś dramatyczny obowiązek. 

niedziela, 12 stycznia 2014

[::] Posty-Tosty

Ponieważ w blogu autorskim mam sporą dziurę wolnych dat, więc postanowiłem zapełnić ją publikując wybrane Posty-Tosty z mojego bloga tostowego. Posty-Tosty są to zawsze czterowierszowe notatki (na ich oryginalnym blogu), zawierające skrótowy opis czegoś, zazwyczaj połączony z moją autorską puentą. Wybiorę więc najciekawsze Posty-Tosty i uwiecznię je w blogu autorskim. 

Posty-Tosty oznaczać będę ich ikonką [::] - stosowaną od zawsze na ich oryginalnym blogu. W przyszłości być może wrócę do ich bieżącego pisania na tym blogu. Wtedy dla osób wtajemniczonych ikonka [::] będzie znakiem, że propagowany na moim profilu na Facebooku lub Google+ post jest w całości już tam zacytowany.

Niniejszy post jest antydatowany, tak samo jak wszystkie posty-tosty zamieszczone od 13.01.2014 do 31.08.2015 na blogu autorskim.

sobota, 11 stycznia 2014

Stop

Zawieszam pisanie bloga fotograficznego. Składa się na to kilka powodów. Nie mam już dobrych aparatów (musiałem je sprzedać) więc nie bardzo mam jak robić zdjęcia. A poza tym jakoś nie mam ostatnio woli i serca aby tego bloga pisać. Nie chcę zaś robić tego na siłę. Dlatego zamieszczam dziś zdjęcie adekwatne do sytuacji. 

Nikon D700
Być może kiedyś wrócę do pisania tego bloga, ale zanim to może nastąpić mam do uporządkowania masę spraw w życiu. I oby to się udało :-)

piątek, 10 stycznia 2014

Wjazd pozorny

Był już wjazd niepozorny, więc pora na ostatni wjazd, taki którego nie ma - a więc wjazd pozorny. Bo wjazdem może się wydawać perspektywiczny widok Wisłostrady z kładki w okolicach Mostu Północnego. W sumie to nie tyle jest wjazd, co raczej zjazd - i to rozumiany jako zjazd drogą ze wzgórza niż zjazd z samej drogi. Choć i zjazd z drogi na przydrożny parking też jest uchwycony :-)

Nikon Coolpix 8400
Kiedy bylem młody chodziłem na spacery w te okolice. Ale wtedy kładka nad Wisłostradą była zupełnie inna. Miała stalową konstrukcję ale jedne człowiek mógł ją rozbujać do pewnego stopnia poprzez umiejętne podskakiwanie na niej. Dziś to już nie jest możliwe. Nowe czasy i twarde realia kapitalizmu - nawet kładka się nie ugina ;-)

czwartek, 9 stycznia 2014

Wjazd na suche

A dziś wjazd na suche - a nawet zbyt suche, bo pełne kurzu. Końcówka wycieczki wałem po stronie Łomianek, okolice jazu nad Jeziorem Dziekanowskim. Ostatni polowy rozjazd - w lewo prowadzi droga do asfaltówki, którą wracałem do domu. A na wprost - wjazd na wał przeciwpowodziowy. Tym razem prawdziwy, najprawdziwszy wjazd - bez żadnych metaforycznych interpretacji :-)

Nikon Coolpix 8400
Było tego dnia tak sucho i kurzowo w trakcie tej wyprawy, że aż się bałem wyciągać telefon komórkowy, aby zakurzonymi placami nie porysować jego ekranu dotykowego. Za to słońce dopisało wspaniałe, lecz droga koroną wału była męcząca, bo rasa nie była rozjeżdżona i przez całe kilometry jechało się po kępkach trawy. Za to powrót asfaltową drogą był luksusowy, w przeciwieństwie do powrotu w czasie wycieczki po praskiej stronie, który odbywał się tą samą trasą ;-)

środa, 8 stycznia 2014

Wjazd na mokre

Dziś zasygnalizowany wczoraj wjazd nie do końca suchy, więc nazwałem go wjazdem na mokre. W istocie, wjazd na łachę na odnodze Wisły był przez wąski strumyk przy brzegu, więc można go byłoby nazwać wjazdem na mokro, gdyby nie to, że przeniosłem rower. Za to z łachy już nie ma dalszego wjazdu, bo jest woda. Albo byłby to faktycznie wjazd do wody, nie wiadomo jak głębokiej. 

Nikon Coolpix 8400
Te zdjęcia pochodzą z wycieczki praskim wałem przeciwpowodziowym, którą odbyłem 10 września, w ostatni dzień kursowania po Wiśle promu przeprawiającego rowery z Młocin na Pragę. Dojechałem wtedy aż do pola golfowego w Rajszewie. Mimo, że trasa była w sumie dłuższa niż przejazd walem po stronie Łomianek, była mniej męcząca, bo wał po stronie praskiej był bardziej rozjeżdżony i łatwiej było po nim jechać. 

wtorek, 7 stycznia 2014

Wjazd niepozorny

Skoro były wjazdy suche i mokre to czas na wjazdy bardziej konkretne, oczywiście wyłącznie suche, choć może też i czasem mokre, albo z kolei bardzo suche. Zanim jednak przejdę do wjazdów o regulowanej suchości, pokaże wjazd niepozorny. Wszystko co prawda w okolicach Kampinoskiego Parku Narodowego, ale przy pewnej dozie fantazji można by pomyśleć że to gdzieś w górach (bo wiadukt po lewej może kojarzyć się z górskim potokiem).

Nikon Coolpix 8400
Kilka godzin później miałem w czasie tej wyprawy kapotaż rowerem, w efekcie którego musiałem potem wymieniać manetkę zmiany biegów. Ale na razie nic nie zapowiadało tej niezbyt miłej dla mojego portfela przygody. Miałem bowiem dopiero za sobą może jedną piątą trasy.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Wjazd mokry

I mamy dla wyrównania wjazd mokry - inna pora roku (mokra) i inny wjazd - też nie-wjazdowy. Raczej wyjazd, ale wody - więc wypływ. Podobny jednak perspektywicznie do poprzedniego zdjęcia, które samo w sobie przedstawiało obiekt podobny perspektywicznie do wjazdu. Więc mamy kolejny wjazd-inaczej. 

Nikon Coolpix 8400
A w praktyce jest to jaz pozwalający na opróżnianie Jeziora Dziekanowskiego, do którego dojechałem w czasie mojej mozolnej podróży koroną wiślanego wału przeciwpowodziowego. Pogoda była słoneczna (i zakurzona), ciepło i przyjemnie. A w okolicach tego jazu zrobiłem sobie ostatni dłuższy postój i odpoczynek na trasie, bo wiedziałem już że czeka mnie co prawda długi, ale już komfortowy powrót asfaltową drogą. 

niedziela, 5 stycznia 2014

Wjazd suchy

Dziś pora na wjazd suchy - ale można go precyzyjniej nazwać wjazdem suchym warunkowo. W końcu śnieg jest suchy przy niskich temperaturach, ale w końcu stopi się i zamieni w wodę. Na razie mamy jednak mroźną aurę i niską temperaturę - więc jeszcze wjazd nam uszedł na sucho ;-)

Nikon D700
A dokładniej to nie tyle wjazd, co zasypany kawałek fosy w Forcie Bema. Wygląda może na wjazd, ale mało się nadaje nawet na piesze zejście. I miało go tu nie być - bo nie było go w czasie gdy fort funkcjonował. A potem wszystko się zmieniło i to co było przestało być, a to co nie było stało się. I mamy zasypany kawałek fosy ;-)

sobota, 4 stycznia 2014

Wjazd zakrzywiony

Po wjeździe prostym logiczna pora na wjazd zakrzywiony. Żeby po prostu nie było nic prosto, a przynajmniej prosto do końca. To zupełnie tak samo jak w życiu. To co proste, wydaje się często jedynie proste, a w rzeczywistości jest zakrzywione. Albo kompletnie skrzywione. My upraszczamy obraz w naszych umysłach, a życie go wykrzywia. Choć czasem jest zupełnie na odwrót :-)

Nikon Coolpix 8400
Tym razem te same tory, które były przedstawiane na wczorajszym zdjęciu ale w innym miejscu. Już nie w lesie ale w mieście, niedaleko Wola Park, tam gdzie biegnące z Huty Warszawa tory dołączają do większej, wielotorowej magistrali kolejowej. Ten rozjazd jest może pół kilometra za plecami fotografującego.

piątek, 3 stycznia 2014

Wjazd prosty

Na początek regularnych wjazdów (czyli wjazdów za pomocą pojazdów) wjazd prosty. Prawie że prosty jak drut, a raczej jak znacznie grubszy wariant druta - czyli tor kolejowy. Bo tory kolejowe przeważnie - o ile to tylko możliwe - biegną prosto długimi odcinkami. A zimowa pogoda sprzyja stworzeniu zdjęcia pozbawionego ukrytych pod śniegiem detali i lepiej podkreślającego perspektywę samych torów.

Nikon D700
A owe tory, pomimo ich prostej linii, nie są przeznaczone dla szybkich pociągów, lecz dla powolnego transportu towarowego. Z drugiej strony, prosty tor na pewno ułatwia transport pociągu złożonego z kilkudziesięciu wagonów towarowych. A gdy wiozą one złom lub wyroby metalowe (trasą biegnącą do Huty warszawa), to na pewno dla lokomotywy jest to ciężki kawałek chleba. A raczej pociągu ;-)

czwartek, 2 stycznia 2014

Ograniczony wjazd

Z nowym rokiem zaczynam od serii postów o wjazdach. Skoro bowiem "wjechał" nowy rok, to czemu nie przedstawić kilku "wjazdowych" zdjęć? Zaczynam więc od ograniczonego wjazdu - w praktyce raczej wchodu, bo wjechać tu można co najwyżej rowerem. Może więc to być metafora zaczynania nowego roku nie tak "szeroko" jak byśmy chcieli. Może zabrakło pieniędzy, może szczęście, może obu na raz ;-)

Nikon Coolpix 8400
Zdjęcie wykonane w galerii graffiti w Forcie Bema. Szkoda tylko, że to galeria pozostawiona samopas i dlatego trochę podatna na zniszczenia, a już szczególnie wandalizm "artystów" zamalowujących pierwotne graffiti. Z drugiej strony trudno byłoby zabezpieczyć cale ściany przed zamalowywaniem, jeśli nie byłoby dozoru nad obiektem. To nie pojedyncze graffiti Banksy'ego które po ich identyfikacji bywają pieczołowicie zabezpieczane przezroczystą taflą :-)

środa, 1 stycznia 2014

Nowy rok - do zapisania

Skoro stary rok jest do recyklingu, to nowy rok jest do zapisania. Dziś to tylko tabula rasa, ale z biegiem czasu wypełni się treścią. Oby tylko pozytywną. Pomarzyć o tym można, ale wiadomo, że życie niesie rożne wyzwania i tworzy rożne sytuacje. W sumie jednak liczy się bilans i oby on był przynajmniej pozytywny ;-)

Nikon D700
Ta pusta tablica pochodzi także z Parku Leśnego Bemowo. Ciekawe jaką treść planują na niej umieścić. Może to się okaże już w tym nowym roku? Dawno tam nie bylem i nie miałem okazji tego sprawdzić :-)

wtorek, 31 grudnia 2013

Stary rok - do recyklingu

I mamy ostatni dzień starego roku. Koniec. Kropka. Do wyrzucenia - do recyklingu. Wrzucamy nasze wspomnienie do zielonego, czerwonego lub czarnego pojemnika. I patrzymy jak się stopniowo rozkładają. Pomoże nam w tym przedstawiona na zdjęciu ściągawka. A cokolwiek w tym roku było nie dokończone - tego i tak już raczej nie dokończymy. Przechodzi to już na rok 2014.

Nikon D700
Ciekawa inicjatywa - pokazanie czasu rozkładu śmieci. Tablica pochodzi z Parku Leśnego Bemowo ale o wiele plastyczniej zostało to pokazane w fokarium na Helu - tam eksponaty są trójwymiarowe. Tak czy owak - robi to wrażenie :-)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Będzie wystrzałowo?

I na koniec najbardziej optymistyczna interpretacja - może będzie wystrzałowo? Niczym wystrzeliwująca woda z fontanny. I do tego jeszcze pięknie oświetlonej. Noc kojarzy się z niepewnością i mroczną niewiadomą, ale takie radosne oświetlenie pulsującej wody wnosi życie i optymizm do tego ciemnego obrazu. I oby w ciemności życiowej nocy tego optymizmu nigdy nie zabrakło ;-)

Nikon Coolpix 8400
Te zdjęcie zostało wykonane w także nieco symbolicznym dniu, bo w ostatnim dniu szkolnych wakacji, 31 sierpnia. Można powiedzieć że idealnie nadaje się na - prawie - ostatni dzień roku. Pojechałem rowerem na skwer I Dywizji Pancernej aby zrobić zdjęcia fontann. A kiedy wracałem  oklapła mi dętka tylnego kola. Musiałem ją kilka razy pompować nim dojechałem jakoś do domu. 

niedziela, 29 grudnia 2013

Będzie powoli?

A dziś nieco inna perspektywa - choć tory nieomal identyczne jak na wczorajszym zdjęciu. Tym razem jednak zastanawiamy się czy będzie powoli - a więc na piechotę. Może być biegiem, ale bieg niewiele pomaga, w porównaniu do szybszych form poruszania się. Powoli i na piechotę, ale skutecznie - to może być wyzwanie. Tak samo jak ciężko i skutecznie. Jest w tym więc pewien wewnętrzny optymizm. Może być ciężko i powoli - byle z perspektywami ;-)

Nikon D700
Prawie te samo miejsce, w porównaniu do wczorajszego zdjęcia, ten sam dzień i ten sam pociąg w tle, tylko nieco inna sceneria i aktor na środku zdjęcia. Bo zamiast mechanicznego pociągu jest tu żywy człowiek. Bieganie po torach to samo w sobie wyzwanie - wszak podkłady kolejowe to nie gładka ścieżka. Widocznie lubi wyzwania lub nie ma innej trasy do biegania. Choć w wielkim parku Leśnym Bemowo obstawiałbym tylko tę pierwszą opcję ;-)

sobota, 28 grudnia 2013

Będzie ciężko?

Trzy słowa do ojca prowadzącego - to jak będzie? W domyśle - w nowym roku. No to prezentuję trzy różne interpretacje. Wszystko przestawiają pewna perspektywę oraz stosowną symbolikę. Na początek najsmutniejsza interpretacja - że będzie ciężko. Powoli i ciężko, niczym pociąg towarowy. A do tego można być poobijanym, jak towarowe wagony. Smutna i trochę mglista perspektywa, ale przynajmniej nie tragiczna ;-)

Nikon D700
Pociąg zaś wiezie, lub nie, wyroby metalowe z Huty Warszawa. Z tej perspektywy nie wiemy co tam ma w środku, ale z wiaduktu nad trasą S8 można to bardzo dobrze zobaczyć. Czasem, gdy przechodziłem ulicą na wiadukcie i widziałem nadjeżdżający z daleka pociąg, specjalnie zatrzymywałem się aby zobaczyć jego zawartość. 

piątek, 27 grudnia 2013

I po świętach

I na koniec świąteczna refleksja o obrusie i umieszczonym pod nim sianku. Akurat dobra na dzień po świętach - a nuż ktoś już tego dnia sprząta obrus i sianko mu się ukaże? A jeśli nie, to pewnie sprzątnie obrus w najbliższych dniach. W każdym razie formalnie jest już po świętach, ale w praktyce nadal trwają gdyż w tym roku kalendarz jest dla nas bardzo łaskawy. Mamy prawdziwy długi weekend.

Nikon D700
A prywatnie jest to detal zimowy uchwycony w czasie spaceru w Parku Leśnym Bemowo. Zima ułatwia wyłuskiwanie takich detali, bo śnieg zakrywa większość tego co w innych porach roku rozprasza naszą uwagę. Z drugiej strony, nie każdemu chce się brnąć kilometrami w śniegu, często na sporym mrozie. Ale zawsze jest coś za coś :-)

środa, 25 grudnia 2013

Jedzą i piją

Czy jedzą? Na pewno. Czy piją? Na zdjęciu raczej nie - ale jakie to ma znaczenie, skoro pełno na nim wody, którą można pić. Więc pić mogą. W zasadzie to nie woda, ale drink - woda z lodem. A co do jedzenia - to nie tylko jedzą, ale nawet się obżerają. I to wszystko pospołu. Słowem - świąteczne obżarstwo. 

Nikon D90
Ptasie obżarstwo sfotografowane na Forcie Bema w czasie zimowego spaceru. Jedno z ostatnich dostępnych do publikacji na blogu zdjęć wykonanych moim Nikonem D90. Oby w przyszłym roku pojawiła się jakaś nowa lustrzanka, bo na razie zostałem ze starym aparatem kompaktowym jedynie. A szybkość robienia zdjęć jest nim zupełni inna niż lustrzanką, nawet tak relatywnie prostą jak D90.

wtorek, 24 grudnia 2013

Prezentów moc

Jak zwykle w święta postaram się zamieścić zdjęcia, które nawiązują do świątecznej tematyki w nieco przewrotny sposób. Najpierw więc mamy wigilijnych prezentów moc. Obiekt na zdjęciu idealnie nadaje się na prezent - choć akurat ten trafił już do kosza na śmieci. Taki z niego prezent recyklingowy. Oby tegoroczne święta nie były recyklingowe, choć w tym roku działa już system segregacji odpadów i nawet kupiłem sobie specjalne kosze na segregowane śmieci.

Nikon D700
Widocznie w przedstawionym na zdjęciu samochodziku coś się w nim popsuło i dlatego wyrzucono go w środku lasu, w Parku Leśnym Bemowo. Ale świetnie komponuje się z koszem na śmieci i nie omieszkałem wykonać mu z tego powodu całej serii zdjęć. Oby nasze wigilijne prezenty nie były takie "śmieciowe" czego nam wszystkim życzę ;-)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zabawny cios w plecy

I na koniec coś bardziej humorystycznego - zabawny cios w plecy za pomocą piły. My się pochylamy do okienka po lewej stronie, z napisem "zwrot naczyń" a tu nagle wyrasta jakiś wielki stwór z piłą i pakuje nam ją w plecy. A do tego nieomal uśmiechający się jak walczący o wyborcze głosy polityk. Czyżby każdy zwrot naczyń wiązał się z tak nieuchronnym ryzykiem? A może to nie chodzi o czyhanie na zwrot zaczyń, ale o inne zabawy z piłą? ;-)

Nikon Coolpix 8400
A tak naprawdę można się w tym poście dopatrzyć metafory czegoś innego związanego ze świętami. Skoro bowiem święta to zapewne cala rodzina (ta dorosła oczywiście) będzie piła. Trochę to smutne, bo co innego napić się kieliszek do wigilijnej kolacji, a co innego pomylić ją z jakimś weselem. Ale widocznie pragnienie dokucza wielu osobom w czasie świąt. Byle nie trzeba było po tym piciu robić innego zwrotu - bynajmniej nie naczyń ;-)

niedziela, 22 grudnia 2013

Potencjalny cios w plecy

Nikon D700
A to już coś znacznie milszego - bo jedynie potencjalny cios w plecy. Za to gdyby nastąpił, to by zmiótł fotografującego. No bo z pociągami żartów nie ma. Skoro ciągną tyle wagonów, to co za problem dla nich zwalić z nóg jednego delikatnego człowieka? Na szczęście pociąg nie jedzie sam, lecz z maszynistą, a poza tym człowiek na torach też powinien się najpierw rozejrzeć, zanim na tory wdepnie. 

Piękna zimowa perspektywa toru kolejowego prowadzącego do Huty Warszawa. Po części jedzie on przez park Leśny Bemowo i tam można robić ładne leśne zdjęcia toru. I chętnie robię je o każdej porze roku, choć najchętniej poluję nie na zdjęcia toru w perspektywie lecz na ciekawsze towarzyszące torom detale :-)

sobota, 21 grudnia 2013

Subtelny cios w plecy

Drugi cios w plecy jest już bardziej subtelny. Pień drzewa na zdjęciu skojarzył mi się bowiem z oparciem fotela. Śnieg symbolizuje miękkie oparcie a kora - twarde i kanciaste. Taki subtelny cios w plecy. Może nawet nie cios, co uwieranie w plecy. Na szczęście nie tak zabójczy jak wczorajsze "uderzenie" w blok, ale też niezbyt miły. Jednak idą święta i trzeba łagodzić przekaz pokazywanych ponurych zdjęć ;-)

Nikon D700
Jeden z wielu detali jakie fotografowałem podczas spacerów po Parku Leśnym Bemowo o każdej porze roku. I kolejne ze zdjęć wykonywanych Nikonem D700, których do publikacji na blogu mam coraz mniej, bo już ich nie mogę uzupełniać. To też taka subtelna niewygoda.

piątek, 20 grudnia 2013

Cios w plecy

Nikon D700
Aby nie było za wesoło przed świętami postanowiłem zrobić mini serię postów o ciosach w plecy. To taka metafora zła jakie życie niesie czasem dla nas. Czasem samo życie, a czasem konkretni ludzie. I chyba bardziej ludzie niż życie jako takie. Na początek zdjęcie które chyba najdosłowniej ten cios pokazuje. Tym razem fajerwerk noworoczny uderza jakby w plecy pokazanego po lewej stronie budynku. Prawdziwy, mroczny cios w plecy.

Oczywiście cios ten został sfotografowany podczas Sylwestra 2013 przy ratuszu Bemowo. Maiłem wtedy jeszcze lustrzankę, ale pod koniec tego roku już żadnej nie posiadam, więc nie spodziewam się zdjęć fajerwerków na początku 2014 roku. Realny cios w plecy dla mojej fotografii...

czwartek, 19 grudnia 2013

Beznadziejny cel

I na koniec mini serii o beznadziejności i załamaniach - beznadziejny cel. Z jednej strony mamy tu jakąś perspektywę (a w życiowej przenośni - perspektywy). Mamy też cel na horyzoncie, ale tylko na pobieżny rzut oka może się wydawać że ten cel się przybliża. Bo on niestety się oddala. Jest metaforą czegoś, co wydaje się być na zawsze utracone i oddalające się. W zimowej, groźnej i mroźnej perspektywie. W czarno-białej, przygnębiającej tonacji, która mrozi i obezwładnia.

Nikon D700
Kolejny raz prezentuję detal z Parku Leśnego Bemowo, który się znakomicie przysłużył w tej serii - pochodzą z niego wszystkie zdjęcia w niej użyte. I też jest to detal z okolicy torów kolejowych - prawie z samego torowiska. A w oddali transport towarowy jadący z Huty Warszawa. I to jest kolejna metafora zaszyta w tym zdjęciu - bo niepewność dotyczy także tego transportu. Może być on albo załadowany nowiutkimi wyrobami, albo być po prostu żałośnie pusty. Taka metafora życiowej ruletki.

środa, 18 grudnia 2013

Samotny bezruch

Beznadziejne może być także pozostawanie w zawieszeniu, albo jak kto woli w zamrożeniu. I taki beznadziejny, samotny bezruch najlepiej chyba ilustruje te zdjęcie. Czasem bowiem przygniata nie tyle nadmiar nieszczęść, co brak możliwości działania i pracy nad usuwaniem życiowych problemów. Kiedy bowiem pracujemy nad czymś, to przynajmniej widzimy sens tego wysiłku - a czasem także pierwsze jego pozytywne efekty. W porównaniu to tego bezruch wydaje się zabójczy dla naszej psychiki...

Nikon D700
A beznadziejnie skuty lodem był strumyk położony przy torach w Parku Leśnym Bemowo, z których to torów pochodzi zdjęcie liścia umieszczone kilka dni temu. Tak mały strumyk łatwo poddaje się działaniu mrozu i można go uchwycić w całkowitym zamrożeniu, choć niewykluczone że gdzieś tam na samym dnie płynie woda. 

wtorek, 17 grudnia 2013

Samotny pech

Nikon D700
Czasem w życiu dopada nas samotny pech - w tym sensie samotny, że my jesteśmy sami, bo pech często sam nie jest... I uderza czasem niczym w banalnie przysłowiową dziesiątkę - to zaś doskonale ilustruje zdjęcie, które dziś publikuję. A do tego mroźne otoczenie i pogmatwane jak zarośla okropne perspektywy...

Kolejny detal z Parku Leśnego Bemowo. Dla mnie interesujący z innego powodu, otóż kombinacja liczb 13 i 10 kojarzy mi się z pewnym ważnym w moim życiu wydarzeniem. Stąd zawsze gdy na takie liczby trafię, mam na uwadze coś więcej niż trzynastkę i dziesiątkę. I zapewne dlatego ten słupek sfotografowałem :-)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Samotne załamanie

Samotne załamanie, w mroźnym śniegu. Bez nadziei na odsiecz i pomoc. W matni wytworzonej przez życiowe okoliczności. Samo załamanie może dałoby się jakoś znieść, ale ta otaczająca je pustka jest przerażająca i obezwładniająca Nie ma się do kogo zwrócić o pomoc, nie ma kierunku w którym można by się udać. Załamanie łączy się z poczuciem beznadziei - a t już najgorsza kombinacja...

Nikon D700
Kolejny przykład detalu leśnego z zimowego spaceru po Parku Leśnym Bemowo. Śnieg przykrywa poszycie lasu i zakrywa wiele detali, ale też lepiej uwypukla pojedyncze obiekty, takie jak chociażby załamana roślinka. Przy ujęciach z szerszego kąta sprawia zaś że oko nie jest przytłoczone nadmiarem wrażeń - i zamiast bujnej łąki na pierwszym planie ma spokojniejszą zimową czarno-białą przestrzeń, jak to widać choćby na tej ilustracji.

niedziela, 15 grudnia 2013

Pomiędzy problemami

Czasem można znaleźć się pomiędzy problemami. Problemy zdają się nas otaczać ze wszystkich storn, wydaje się, że dokądkolwiek się nie ruszymy, zawsze będzie jakiś problem. Te zdjęcie doskonale to symbolizuje. Z jednej strony twardy problem, wręcz życiowa bariera (symbolizowana przez tor kolejowy). Z drugiej strony miękkie, ale mroźne obszary niepewności (symbolizowane przez śnieg). I biedny, zagubiony liść samotnie spoczywający w środku.

Nikon D700
To jeden z kolejowych detali uchwyconych na trasie kolejowej biegnącej z Huty Warszawa poprzez Park Leśny Bemowo. Moje ulubione miejsce spacerów i polowania z obiektywem. Równie dobre do jazdy rowerem, choć akurat w tym przypadku rowerem byłoby trudniej przemierzać tor kolejowy, a obok toru nie ma wygodnej trasy dla jednośladów. 

sobota, 14 grudnia 2013

W sercu mróz

Dziś zaczynam, utrzymany w zimowych tonacjach, co jednak w grudniu nie powinno dziwić, cykl o życiowych załamaniach. Na początek więc mróz w sercu - idealnie symbolizowany przez detal na jaki natrafiłem w czasie spaceru po zimowym lesie. Drobny kawałek lodu w samym sercu liścia. Zima, samotność na białej płachcie śniegu - a do tego serce zmrożone smutkiem, niepewnością, oczekiwaniem na coś złego, coś co może się nieuchronnie wydarzyć... 

Nikon D90
Na uwagę zasługuje fakt, że zdjęcie jest autentyczne - czyli nie jest zainscenizowane. Naprawdę dopatrzyłem się tego kawałka lodu w środku liścia, nie umieszczałem go samodzielnie. Ale nietrudno o takie zestawienie, bo liść leżał na ścieżce i byle kopnięcie butem mogło sprawić że kawałek lodu oderwał się i wpadła na niego. Tym bardziej, że na tej trasie także biegali narciarze. Zdjęcie zrobione w ostatni dzień 2012 roku, a zrazem jedno z ostatnich przeznaczonych do publikacji na tym blogu a wykonywanych Nikonem D90, moim ówczesnym aparatem spacerowym, którego niestety musiałem sprzedać.

piątek, 13 grudnia 2013

No to pech

Nikon D700
A skoro już opowiadamy o pechu - to coś na piątek trzynastego grudnia. Nie dość, że pechowy dzień, to jeszcze kojarzy się z wiadomą smutną rocznicą. Więc z tej okazji zamieszczam mroczne zdjęcie, symbolizujące typowy gadżet tamtej epoki - czyli milicyjną pałkę. W stosownie mrocznej scenerii ;-)

Jeden z fajerwerków na początek 2013 roku, także pechowego. Dla mnie o tyle pechowego, że musiałem się w tym roku pozbyć moich lustrzanek fotograficznych i został mi tylko stary kompakt. A więc znacznie ograniczyły się moje możliwości robienia zdjęć, głównie nocnych. Cóż, jednak kompletny pech :-(

czwartek, 12 grudnia 2013

No to montaż

I moglem odebrać przesyłkę a potem pojechać do serwisu na montaż. I tu czekała mnie kolejna mniej miła niespodzianka - nie mogli tego zrobić od ręki, wymaga to bowiem demontażu i regulacji. Miałem więc godzinę lub półtorej oczekiwania i wróciłem do domu. Planowałem wycieczkę rowerową tego dnia ale niestety w tym momencie straciło to sens, bo zbliżało się już późne popołudnie.  A we wrześniu nie opłaca się już jeździć rowerem po zimnej nocy.

Nikon Coolpix 8400
Obstawiałem też kwotę 50 złotych za samą wymianę i kiedy wróciłem odebrać rower moje przeczucia okazały się słuszne. Tyle musiałem zapłacić. Dobrze symbolizuje do dzisiejsze zdjęcie, także pochodzące z owej pechowej wyprawy :-) A potem pojechałem rowerem na próbną jazdę i przez pewien czas myślałem, że manetka jest źle wyregulowana bo za jednym razem przesuwa bieg i więcej niż jeden. Poprzednią wciskałem do oporu, ale okazało się, że tą wystarczy wcisnąć słabiej aby osiągnąć efekt. Cóż, trzeba się tego nauczyć. I tak zakończyła się moja wielka przygoda z rowerem - tragedia w dwóch aktach ;-)

środa, 11 grudnia 2013

No to zbieranie

Postanowiłem więc zbierać pieniądze na manetkę przeznaczając na ten cel końcówki z zarabianych kwot. A musiałem zbierać gotówkę, bo jedyną opcją jaką wybrał sprzedawca była przesyłka za pobraniem. Czasem ja musiałem wydawać resztę klientom i moja zbierana kwota się zmniejszała, bo wszystkie większe banknoty wpłacałem na konto, na poczet opłat. Miałem więc cel, ale mozolnie musiałem do niego dążyć...

Nikon Coolpix 8400
W sumie nie było pośpiechu bo zdecydowałem się wygrać aukcję licytacją, więc miałem osiem dni na zebranie pieniędzy. I stopniowo je zebrałem. Licytację wygrałem tuż przed jej zakończeniem, w obawie aby inna osoba nie podbijała ceny. Jak widać jednak nikt inny nie był chętny na ten zakup, więc mogłem spokojnie go dokonać. W końcu zamiast przedstawionego na zdjęciu rozczłonkowania miałem cel spójnie osiągnięty ;-)

wtorek, 10 grudnia 2013

No to szukanie

Zacząłem więc przeglądać Allegro w poszukiwaniu manetki. Trafiłem na oryginalne SRAM-0 w stosownej cenie, ale też na aukcję używanej manetki SRAM-9, która - jak mi powiedziano w serwisie - także nada się do tego roweru. I zaciekawiło mnie, że ma ona wskaźnik przełożenia, którego nie mają te moje manetki. A gdy jechałem rowerem z saszetką z telefonem na szyi, to ta saszetka na złość dyndała mi zasłaniając widok tylnego koła ilekroć usiłowałem zobaczyć na którym biegu jadę. Teraz miałbym wskaźnik na kierownicy.

Nikon Coolpix 8400
A przede wszystkim miałbym te manetkę za dwa razy mniejszą cenę niż moje zerowe. A dodatkowo jeszcze taniej, jeśli bym kupił licytując a nie przez kup teraz - za 8 dni, kiedy aukcja się skończy. Nadmiaru pieniędzy nie miałem, zbierałem na opłaty i nie moglem szastać, więc nawet odpowiadało mi czekanie na zakończenie tej aukcji. Zatem zdecydowałem się polować na tę używaną manetkę i obrałem kierunek, jak na zdjęciu z tej wyprawy - mając nakreślony jasny szlak ;-)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

No to wspomnienie

Dojechałem do asfaltu a wtedy było już wygodniej jechać na najszybszym biegu. Wreszcie dowlokłem się do serwisu rowerowego i przekazałem rower do naprawienia. I okazało się, że nic z tego. Trzeba wymienić całą manetkę. Czyli trzeba całą manetkę kupić. A to oznacza pieniądze - spore. Może dwieście, może trzysta złotych. Ciężka sprawa, na złość pod koniec sezonu. Choć dzięki temu można tę sprawę zepchnąć na początek przyszłego sezonu...

Nikon Coolpix 8400
Pojechałem więc do domu mając na zdjęciach w aparacie wspomnienie działającego i w pełni sprawnego roweru - z kompletną i nieuszkodzoną lampą przednią. A teraz po tym w pełni sprawnym rowerze zostało już tylko wspomnienie. I wykonane zdjęcia sprawnego roweru nie są w tym wypadku żadną pociechą...

niedziela, 8 grudnia 2013

No to droga

Pojechałem dalej, zadowolony że nie uszkodziłem niczego cennego poza lampą rowerową. Pogoda dopisywała i mona było robić fajne zdjęcia leśnych detali. ten idealnie nadaje się jako symbol mojej sytuacji - rower cały, ale jednak częściowo uszkodzony. Okazało się potem, że niestety jest bardziej częściowo uszkodzony...

Nikon Coolpix 8400
Zepsuła się bowiem manetka od przerzucania tylnych biegów. Próbowałem jej użīwać - działała tylko w dół, czyli przerzucając biegi do coraz szybszych (na coraz mniejsze zębatki). Rozkręciłem ją, ale nic nie dało się zrobić. Postanowiłem więc dać ją do naciągnięcia w serwisie rowerowym, który mijać będę w czasie drogi powrotnej. Musiałem tylko jechać po całej pozostałej trasie na najszybszym biegu, co w przypadku dróg gruntowych jest bardzo wyczerpujące. Drobną pomocą była jedynie przednia przerzutka.

sobota, 7 grudnia 2013

No to porządki

Otrzepałem się - miałem szczęście, że aparat, który był zawieszony na szyi, nie ucierpiał od tego wypadku. Trochę piasku nasypało się na obiektyw, ale był on zabezpieczony filtrem - co jest wyjątkiem w aparatach kompaktowych, ale w tym wypadku zbawiennym. Moglem więc uwiecznić rower i porządki wykonywane po wypadku. A okazało się, że niestety jest co porządkować i są straty, których bym się nie spodziewał.

Nikon Coolpix 8400
Piasek jest miękki, ale jak widać świetnie przyjmuje w siebie elementy roweru i potrafi je przytrzymać tak aby się uszkodziły w czasie wypadku. Taki los spotkał lampę rowerową, która została oderwana od przymocowanej do kierownicy roweru podstawy. Nawigacja na szczęście nie zniszczyła się - jedynie jej podstawa obróciła na kierownicy, co łatwo można było skorygować. Poza tym musiałem otrzepać kierownicę roweru z piasku. I pojechałem dalej. 

piątek, 6 grudnia 2013

No to zjazd

I trafiło mi się zjeżdżanie z piaszczystej górki na pazurki. Niestety, górka była nie taka gładka jak mogłaby być - były tam korzenie i trudno było najechać na nie z pełną prędkością. Musiałem więc gwałtownie zahamować rower. Niestety, zahamowałem gwałtowniej przednie koło i wykonałem rowerem popisowe salto w powietrzu. Wylądowałem na piasku. Dobrze, że nie na twardym betonie czy asfalcie. Oto górka, z której tak niefortunnie zjechałem.

Nikon Coolpix 8400
Wcześniej zdarzyło mi się wykonać podobne salto na asfaltowej drodze osiedlowej - miałem po tym obtarcia które mi dokuczały przez wiele dni. Przynajmniej piasek zamortyzował upadek. Poza zapiaszczeniem ubrania nie odniosłem żadnych obrażeń, więc ten wypadek można było uznać za pewnego rodzaju sukces. 

czwartek, 5 grudnia 2013

No to wyjazd

Życie dopisało zaskakujący scenariusz do moich zmagań z rowerem. Pod koniec pierwszej dekady września wybrałem się na wyjazd do Puszczy Kampinoskiej. Miałem zamiar dożreć aż do środka puszczy i zrobić łącznie około 40 kilometrów. Przygotowałem jak zwykle plecak z wyposażeniem. Pogoda zaczęła dopisywać i prześwitywało słońce więc mogłem robić zdjęcia. Zapowiadała się miła wycieczka w nieznane wcześniej rejony.

Nikon Coolpix 8400
To była kolejna wycieczka z rozpisanych w rowerowej nawigacji. Zaplanowałem trasę w domu na mapie w programie Carmina, a następnie zgrałem całą trasę do nawigacji rowerowej. W ten sposób moglem zaliczać kolejne punkty trasy i dotrzeć do wyznaczonych miejsc. Dzięki temu miałem też orientację w przebiegu całej wyprawy. 

środa, 4 grudnia 2013

No to wentyl

Ale to jeszcze nie był koniec całej tej rowerowej historii. Znów bowiem oklapło koło od drugiego roweru! I znów napełniłem zlew kąpiąc dętkę. Przeklinałem kolejną łatkę którą stracę. Ale tym razem nieszczelny był wentyl. Zdecydowałem, że nie ma sensu tego naprawiać. Nie założę na niego łatki, a ciśnienie napompowanej dętki wydmucha ewentualne zalepienie klejem. Wyrzuciłem więc tę dętkę i założyłem właśnie odebraną nową. Miała byś zapasem ale łatwo kupię w każdym markecie podobną. Gorzej z taką samą dętką z wentylem sportowym Presta. Dlatego dobrze, że te dwie dętki z Prestą mam obecnie w zapasie.

Nikon D700
A ilustracją wentyla jest żółta rurka na zdjęciu powyżej. Zaś starą dętkę może symbolizować patyk. To taki wczesnowiosenny detal ze spaceru po Parku Leśnym Bemowo. Cóż, szkoda naprawiania tej wyrzuconej dętki, ale z wentylem nie chcę walczyć. A "samochodowej" dętki do zapasu na razie nie potrzebuję bo i tak nie używam drugiego roweru. Gdyby zaś używał go ktoś inny, to zawsze można kupić kolejną na zapas. A poza tym mam nadzieję, że wreszcie na tym skończą się na długo moje opisywane teraz dętkowe przygody ;-) 

wtorek, 3 grudnia 2013

No to paczka

I poszedłem do marketu na zakupy a wracając zaszedłem do paczkomatu. Już działał ale - nie do wiary - był przy nim ktoś. A jednak kolejna uszczypliwość - kolejka. Okazuje się, że jeszcze jedna osoba czekała w kolejce. A po niej wróciła ta pierwsza która sobie początkowo widać nie poradziła z odbiorem paczki. No to wirtualnie miałem kolejkę na trzy osoby przede mną. Ale w końcu paczkę odebrałem. 

Nikon D700
A ilustracją do tego posta jest podobne zdjęcie do tego z dzieckiem i kominem, a także do tego z dzieckiem idącym z torebką, zamieszczonych kilka dni wcześniej, przy pisaniu o moich rowerowych perypetiach. Podobne, bo zostało zrobione w czasie tej samej sesji fotograficznej na Forcie Bema. Tym razem dziecko siedzi, co symbolizuje odebranie paczki i zakończenie sprawy ;-)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

No to serwis

Wreszcie dostałem informację o dostępności paczki do odbioru. Pojechałem w długą wyprawę rowerową tak obliczoną aby wygodnie wrócić od strony paczkomatu. Dojeżdżam zadowolony do paczkomatu - a tam serwis! Dwóch techników grzebie coś przy panelu sterującym. Poczekałem kilka minut w palącym słońcu, ale nadal grzebali i zdecydowałem się odjechać, aby przyjść później. 

Nokia N900
Często zdarza mi się w życiu, że w małych sprawach mam takie uszczypliwości od Losu. Spotykam je na każdym kroku, za to w wielkich sprawach na ogół mam nieziemskiego farta. No to tym razem trafiła mi się uszczypliwość. A ilustracją pracy serwisantów jest mój synek, który "serwisuje" dziewiczo zaśnieżony placyk zabaw.

niedziela, 1 grudnia 2013

No to plaża

Zalogowałem się do InPost aby sprawdzić statu przesyłki z dętkami. W sumie nie były mi pilnie potrzebne, bo zastąpiłem poszarpaną dętkę - choć, jak widać, z podwójnymi łataniami. Ciekaw bylem czy już może jest gotowa do odbioru - choć wtedy dostałbym maila i SMS z powiadomieniem i sześciocyfrowym kodem odbioru. I jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że nie znaleziono przesyłki. Słowem - używając terminologii brydżowej - kompletna plaża...

Nikon Coolpix 8400
Że też mi się musiało coś takiego przytrafić, w pierwszym kontakcie z InPost. Napisałem do nich zapytanie, odpowiedzieli mi bardzo szybko - okazało się że to awaria systemu. Wieczorem znów widziałem, że paczka jest w drodze. A ilustracją plaży jest brzeg Wisły w czasie mojej wycieczki koroną wału przeciwpowodziowego.